Zdobycze nauki – jej przyjaciele i wrogowie

Współczesny człowiek zazwyczaj nie wierzy już w ingerencję Bogów w życie ludzi. Nauka wyjaśnia dziś zjawiska, które niegdyś przypisywane były bóstwom. O ile niegdyś nasi przodkowie wierzyli, że Słońce jest żywym Bogiem, to dziś wiemy, że Słońce jest częścią natury całkowicie obojętnej na nasze czyny; natury działającej według – pozbawionych boskich i ludzkich uczuć – uniwersalnych praw fizyki.

Dzięki nauce wiemy, co spowodowało trzęsienie ziemi na Haiti, a w jego następstwie katastrofę humanitarną: ruchy tektoniczne – uderzenie i rozkruszanie się Płyty Karaibskiej w zderzeniu z Płytą Północnoamerykańską. Nie była to ingerencja żadnego osobowego Boga, ale działanie sił natury. Pomimo rozwoju nauki współcześni chrześcijanie wciąż jednak dają wiarę tym, którzy twierdzą, że każde takie wydarzenie, jak na Haiti, jest karą Bożą za ludzkie grzechy. Ludzie bowiem zawsze poszukują głębszego znaczenia w przyrodniczych, ślepych, naturalnych zdarzeniach (nie inaczej było niegdyś i z naszymi pogańskimi przodkami). Tacy ludzie wmawiają sobie i innym, że Boga interesuje np. nasze życie seksualne.

W naszym kręgu kulturowo-cywilizacyjnym ludzie wierzący w boski prowidencjalizm są tradycyjnymi chrześcijanami – chrześcijanami w pełnym tego słowa znaczeniu – którzy odrzucają zdobycze nauki i pozostają wierni jedynie Tradycji i Biblii. Dlatego np. całkowicie odrzucają teorię ewolucji (wg nich świat powstał ok. 6000 lat temu i został stworzony przez Pana Boga w sześć dni…). Tacy chrześcijanie w ogóle nie przyjmują do wiadomości zdobyczy nauki, która jasno opisuje historię Ziemi i wszechświata. Kiedy bowiem nauka przeczy biblii, tym gorzej nie dla „prawdy biblijnej”, ale dla nauki!

Dlatego dla takich chrześcijan indonezyjskie tsunami zawsze będzie karą za lekkie obyczaje w barach dla turystów; podobnie z epiedemią AIDS — karą za rozwiązłość i homoseksualizm; huragan Katrina pozostanie boską zemstą na mieście Nowy Orlean za… ukrywanie lesbijskiej artystki komediowej. Każdy bez wyjątku kataklizm jest – w przekonaniu ludzi wierzących w ingerencję Boga na Ziemi – zapłatą za ludzkie grzechy.

Jeśli chodzi o mnie, to w przeciwieństwie do chrześcijan odrzucam wiarę w ingerencję Boga czy Bogów w nasze sprawy. Nie winię ich oraz innych ludzi za trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, powodzie i inne kataklizmy. Wiem, że są one dziełem natury — całkowicie obojętnej na moje i innych postępki oraz obyczaje. W przeciwieństwie do chrześcijan wierzę w człowieka — człowieka rozświetlającego mroki Wielkiej Tajemnicy; wierzę w wiele dróg prowadzących do poznania Wielkiego Sekretu; wierzę w naukę. Natomiast Bogowie moich przodków są dla mnie odwiecznymi archetypami, natchnieniem i inspiracją, ale – tak jak i ich duchy, które odeszły wraz z ich ciałami – nie mogą działać inaczej niż przeze mnie. Uważam, że ziemskie katastrofy są dla nas wyzwaniem i próbą naszych zdolności, odwagi, przedsiębiorczości, hartu ducha i męstwa. Czy im sprostamy, zależy tylko od nas samych. Nie uważam, żeby jakiś Bóg miał karać ludzi za ich grzechy. Już u Homera, czyli na ok. 800-700 lat przed narodzinami Chrystusa, czytamy, że za wszystkie swoje nieszczęścia ludzie zawsze winią Nieśmiertelnych Bogów, tymczasem sami ludzie przez swą własną głupotę są sprawcami swoich nieszczęść. Warto, żeby i chrześcijanie przyswoili sobie tę prawdę, zamiast winić za wszystkie ziemskie nieszczęścia innych ludzi i ich grzechy, które jakoby ściągają gniew Boga Najwyższego na całą ludzkość.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (1)
  • Świetny (2)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (1)

One thought on “Zdobycze nauki – jej przyjaciele i wrogowie

  1. Pingback: Bogowie a przyroda | Katedra Rutiliusa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • [ermikles][ermikles]

    należał do Ύπατο Συμβούλιο των Ελλήνων Εθνικών (The Supreme Council of Ethnikoi Hellenes), czyli Najwyższej Rady Etnicznych Hellenów - ruchu kulturowego i religijnego zajmującego się rekonstrukcją cywilizacji helleńskiej na terenie współczesnej Grecji. Jego celem było osiągnięcie tej samej postawy wobec bytu, jaka charakteryzowała starożytnych Hellenów, a także innych Europejczyków przed epidemią zabójczego zabobonu galilejskiej sekty "ubogich duchem i ciałem", propagującej wartości "nie z tego świata", dlatego też z natury swojej całkowicie wrogiej temu światu, jego "pogańskiej" cywilizacji i kulturze. Zmarł w październiku 2010 w wieku 41 lat.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


17
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics