Zaczarowywanie rzeczywistości

Do wpisu tego zainspirowała mnie tocząca się na Wikipedii dyskusja, poświęcona hasłu o powstaniu wandejskim w okresie rewolucji francuskiej. Ściślej – formie tegoż hasła uźródłowienia. Otóż hasło nie było pisane na podstawie ani jednej publikacji naukowej, za "źródło" robił w nim… artykuł Joanny Bątkiewicz-Brożek z Gościa niedzielnego. Artykuł bez żadnej wartości z punktu widzenia historycznego, zresztą autorka żadnego wykształcenia w tym kierunku zdaje się nie posiadać. Jak pozostali redaktorzy owego katolickiego tygodnika jest specjalistką "od wszystkiego": polityki, medycyny, astronomii. Więc i od historii może być, kiedy akurat racja wyższa tego od niej wymaga. Tytuły pisanych przez nią artykułów mówią same za siebie: Przestańcie kłamać o in vitro! czy Francja wybrała lewactwo (tym idiotycznym tytułem opisano… wybór Hollanda na prezydenta Francji).

Wspomniany artykuł nosi tytuł Wolność, równość, kłamstwo. O czym przeczytamy w nim? Przede wszystkim, że wojny wandejskie były pierwszym i jednym z największych ludobójstw w historii ludzkości. Nikt nie podaje w wątpliwość ogromu rzezi, które towarzyszyły rewolucji francuskiej. Tymczasem autorka ukuła termin "kłamstwo wandejskie" (coś pokrewnego "kłamstwu smoleńskiemu"?). Twierdzi, że nie wolno pisać we Francji o powstaniu w Wandei, ba! historycy którzy odważyli się pisać na ten temat są "systematycznie zastraszani" i "szykanowani". A to ci dopiero! Przeczytamy też w tym artykule m.in. arcyciekawe stwierdzenia, jak to że Wandea jest punktem założycielskim wszechświatowego lewactwa, a bezpośrednio czerpali z niej pełnymi garściami Lenin, Stalin czy Hitler! Infantylność i niemerytoryczność tego artykułu są wprost porażające, ale nie chodzi tu przecież o obiektywny przekaz historyczny. Czytelnik wiedzy historycznej nie posiądzie z lektury żadnej, ważne że pozna historiozoficzną wizję dziejów. Świadectwem ogromu niekompetencji pani Bątkiewicz-Brożek jest powoływanie się przez nią na jednego z owych "zastraszanych historyków", profesora paryskiej Sorbony Reynalda Séchera, który to za walkę z "kłamstwem wandejskim" został zwolniony z Sorbony. A teraz niespodzianka! Reynald Sécher ma tytuł doktora a nie profesora. I – uwaga! – nie mógł zostać zwolniony z Sorbony, bo… nigdy na niej wykładał! Tak oto Gość niedzielny robi swoim czytelnikom wodę z mózgu.

W innym artykule z Gościa niedzielnego czytam o katedrze w Toledo. Rozważaniom o pięknie architektonicznym tej budowli towarzyszą znowu historyczne bzdury. Autor artykułu stwierdza, że w Kalifacie Kordoby chrześcijanie cierpieli niewyobrażalne wprost męki i prześladowania, za to po rekonkwiście w krajach katolickich muzułmanie cieszyli się… tolerancją i swobodą wyznania! W końcu chyba jednak autor orientuje się, iż napisał bzdurę, bo nie wprost stwierdza iż po 1492 roku może ta tolerancja nie była taka do końca. Oczywiście przymusowe konwersje i wysiedlenia muzułmanów to nie jest już rzecz, którą można podać. Historiozofia przede wszystkim, poza tym liczba ofiar Torquemady i kolegów trochę był kontrastowała z tak eksponowaną wcześniej (i oczywiście odpowiednio zawyżoną) liczbą ofiar "lewactwa" w Wandei.

Generalnie artykuły "historyczne" w czasopismach katolickich są z reguły na bakier z historią. Pisałem już tu kiedyś o dodatku w Niedzieli, gdzie poczynania konkwistadorów w Nowym Świecie określono jako "cud nawrócenia 3 milionów Indian za wstawiennictwem Matki Boskiej z Gwadelupy"…

 

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (6)
  • Świetny (4)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (1)

4 thoughts on “Zaczarowywanie rzeczywistości

  1. Jeśli chodzi o Inkwizycję to z doświadczenia z forów katolickich wiem, iż zaczęli stosowac taką taktykę: zaczęli oddzielac Inkwizycję Kościelną od Świeckiej całkowicie ignorują powiązania i zależności miedzy nimi. Nie chcą zrozumieć że IŚ wydawała wyroki te od których umywała ręce IK. Owo ”wydanie kacera władzom świeckim” to pośrednio też zbrodnia IK.

    Ten sposób fałszowania historii zaczął o ile mi wiadomo Ziemkiewicz.

  2. Ziemkiewicz ma wiele różnych zasług, ale tej bym mu nie przypisywał. Rozgrzeszanie Inkwizycji do duszo szerszy ruch i zaczął się od kilku publikacji bodaj hiszpańskich i brytyjskich historyków. Już dość dawno temu widziałem film, chyba na Discovery, dowodzący, że „hiszpańska Inkwizycja” to legenda sprokurowana przez francuskich Burbonów. Jak było – nie wiem, nie jestem historykiem, a z tamtym okresem to już w ogóle kiepsko u mnie z erudycją. Warto jednak też nie dać się zapędzić w skrajności, bo przesadne twierdzenia, gdy się je obali wywołują więcej szkód. Gdy zacznie ktoś szacować liczbę ofiar Inkwizycji na setki tysięcy, a okaże się, że to były setki? Są w ogóle jakieś obiektywne badania na ten temat? Bo obie strony mają tendencję do powielania opinii własnego grona.

  3. Miałem na myśli jego artykuł ”Stosy Kłamstw o inkwizycji”

    Ja jako pasjonat historii stawiam tezę iż prawda wyglądała tak: Inkwizycja Kościelna jako narzędzie Kościoła oficjalnie nie mogła babrać się we krwi i przekazywała kacera władzom świeckim ale to była tylko marna przykrywka bo cały wcześniejszy wyrok i proces był dziełem IK. Sądy świeckie tylko wieńczyły dzieło, nic więcej; a niechby sędziowie świeccy spróbowali uniewinnić ”bezbożnika” to pobłażliwi sędziowie sami wylądowali by na stosie. Skoro np. Hiszpania była państwem wyznaniowym (katolickim) to sądy świeckie musiały wydawać takie wyroki jak sobie życzyła IK.

    Dowodem niech będzie proces i skazanie Gordiano Bruno.

  4. Fakt faktem, że należy inkwizycję hiszpańską oddzielić od pozostałej inkwizycji, bo to było coś zupełnie innego. Była podległa władcom hiszpańskim a nie papieżowi i działała nieco inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • feanarofeanaro

    Historyk wyznający słowiańskich bogów. Z chrześcijaństwem i jego apologetami będzie polemizował nie tylko z perspektywy historycznej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


11
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics