Statystyki zaufania a zaufanie do statystyk

TNS OBOP opublikował badania dotyczące zaufania do różnych instytucji publicznych, m.in. do Kościoła rzymskokatolickiego. Osobiście jestem do takich badań nastawiony sceptyczne, gdy bowiem zapytujemy o zaufanie do Sejmu czy Kościoła, to o co tak naprawdę pytamy? Zwłaszcza w przypadku tak wewnętrznie podzielonych "ciał" jak właśnie parlament jest to bezsensownie (ktoś może ufać własnej partii, ale nie ufać partii wrażej). W przypadku Kościoła, który usiłuje tworzyć wrażenie (coraz mniej skutecznie) monolitu, może akurat tego problemu nie ma, natomiast ciągle niejasne jest dla mnie, co to znaczy "ufać" instytucji. Tak czy inaczej, niezależnie co tak naprawdę takie badania mierzą, jeśli mierzą regularnie i w taki sam sposób, mogą uchwycić jakąś ogólną tendencję, nastawienie.

Otóż wyniki wspomnianych badań OBOPu musiały postawić dęba włosy na niejednej biskupiej głowie. Okazuje się, że od roku 2006, czyli w ciągu ostatnich pięciu lat, zaufanie do"owczarni" spadło o 14% (podczas gdy inne instytucje zaczynają wolno odbudowywać swą pozycję. Obecnie ufa Kościołowi 61% badanych, ale co na pewno bardziej bolesne: nie ufa aż 33% (z czego wynika, że tylko 6% jest niezdecydowanych).

Bardzo charakterystyczny jest sposób, w jaki katoliccy socjologowie próbują się pocieszać:

Tego typu sondaże mierzą głównie tzw. zaufanie publiczne do instytucji, z którymi ludzie mają kontakt przez media – dodaje ks. Wojciech Sadłoń z pallotyńskiego Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Jego zdaniem mierzone w ten sposób zaufanie do Kościoła oddaje przede wszystkim „wzbudzane przez najbardziej popularne media emocje i nastroje względem Kościoła katolickiego”. – Takie nastroje są faktem, jednak dość szybko mogą ulegać zmianie. Ponadto istnieją dane, że zaufanie do Kościoła katolickiego mierzone lokalnie jest wyższe niż innych instytucji publicznych – podkreśla ks. Sadłoń. (za wiara.pl)

Choć to ostatnie akurat jest prawdą, to czy naprawdę aż tak pocieszający jest dla księdza fakt, że jego instytucji wprawdzie ufa coraz mniej osób, jednak i tak więcej, niż np. sejmowi? Przecież pogarda okazywana przez dziennikarzy wobec polityków jest wielokrotnie większa niż wobec książy. Możliwe, że dlateg, iż politycy są zależni od dziennikarzy a książa mają własne ambony, może dlatego, że dziennikarze lepiej znają kulisy polityki państwowej niż kościelnej, trudno mi jednak dostrzec jaką systematyczną nagonkę na Kościół w ostatnich latach. Przeciwnie, jak na to na blogu wskazywał Feanaro (tu i tu), można nawet dojrzeć coraz większą obecność katolickiej propagandy, o, pardon, ewangelizacji 😉

Prof. Krzysztof Koseła, z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, trafnie zauważa, że badania robione co 10 lat, jak w tym przypadku, nie ilustrują bieżących trendów i są podatne na tymczasowe zawirowania opinii. Spójrzy zatem do badań CBOS, podejmowanych kilka razy w roku. Wyników z września jeszcze nie "odtajniono", więc oprę się na badaniach z marca. Nie nazywają się one "zaufaniem", ale pytają o "Ocenę działalności Kościoła rzymskokatolickiego". W poprzeednich badaniach (styczniowych) uchwycono poprawę o cztery punkty i spadek złych ocen o 5! Ale daje to i tak dobre oceny na poziomie 58%, czyli mniej niż ufność w OBOPie. Nasłabszy wynik odnotowano w badaniach z września zeszłego roku. W marcu dobrze oceniało Kościół 56% a źle 32% respondentów.Trudno mówić o jakiejś stałej tendencji, gdyż wahania są dość spore – dobrze oceniało w kolejnych badaniach Kościół od 2006 roku: 66 59 63 60 66 69 62 61 63 68 73 64 54 58 56 (%).

opinieZa CBOS

Zwykle wyniki oscylują więc w okolicach 2/3, jedynie w związku z katastrofą smoleńską wzrosły niemal do 3/4 (73%), ale nie na długo.Pokazuje to moim zdaniem, że Polacy mają jeszcze głęboko zakodowaną kliszę: patriotyzm = pobożność = posłuszeństwo Kościołowi.

Zauważalne odwrócenie nastąpiło w badaniach z września 2010, gdzie niespodziewanie w ciągu kwartału negatywne oceny wzrosły aż o 10% (ktoś pamięta, co się takiego wydarzyło między czerwcem wrześniem 2010, co mogło tak wzmóc niechęć do kościoła?).

Tak czy inaczej 1/3 Polaków jest do Kościoła zdystansowana na tyle, by go krytycznie oceniać. Nie musi to oznaczać, że już odpadli od chrześcijaństwa, nad tym musimy jeszcze popracować ;D

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (1)
  • Świetny (0)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • ZoroastresZoroastres

    Mój pseudonim pochodzi od bohatera książki Nietzschego, mojego ulubionego filozofa. Jestem hellenistą reformowanym, współautorem projektu Olympeion, w ramach którego szukamy współczesnych form dla swej wiary (patrz też blog olympeion). Hobbystycznie zwalczam monoteizmy, takie jak chrześcijaństwo czy islam (na blogu panislam). Łączę w tej krytyce podejście socjologiczne z inspiracjami nietzcheańskimi. Nie mam natomiast - wbrew pozorom - nic wspólnego z zaratustrianizmem. Przeczytaj też : wywiad ze mną

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


12
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics