Spóźniony zapłon?

Gdy przeglądałem wpisy Autorów „Pantheionu” i „Antychrysta” na ich blogach, natrafiłem na tekst „Chrześcijański freestyle” Epikurosa, którego fragment zacytuję, gdyż stanowi on esencję tego, do czego chciałbym się odnieść:

„Co się tyczy samego chrześcijaństwa, tutaj też mamy multum wyznań. Tworzą się zwykle z podziałów, z odłamów. Podziały istniały od początku, jak tylko nauka Jezusa zyskiwała na popularności, rodziło się coraz więcej nowych pomysłów jak stworzyć z niej doktrynę religijną. (…)
Tak naprawdę niewielu ludzi wierzy w tego samego Boga. Trzeba dysponować wiedzą religijną na wysokim poziomie, aby zdawać sobie sprawę w co się wierzy. Większość katolików, choć nie wykluczam, że sprawa ma się podobnie w innych wyznaniach, czy religiach, wierzy w swojego własnego, wymyślonego Boga. Ludzie mają swoje wyobrażenie na temat Boga w którego wierzą, każdy wyznaje go nieco inaczej, większość relatywizuje etykę, którą daje mu jego religia. Nie tylko religie nie mają wspólnego promienia prawdy, nie tylko monoteizmy wyznają różnych bogów, nie tylko wyznania różnią się od siebie w zasadniczych kwestiach – w każdej najmniejszej parafii co wierny, to inne bóstwo.”

Muszę przyznać, że moje obserwacje poglądów i zachowań tych chrześcijan, z którymi mam styczność, są bardzo zbliżone. Niektórzy wyznają jakiś „tradycyjny” odłam tej religii, mający charakter schizmy, np. protestantyzm, inni należą do Świadków Jehowy czy innych, mniejszych wspólnot, każdy natomiast stoi na pozycji z apologety „swojej prawdy o chrześcijaństwie”, choć (muszę to sprawiedliwie przyznać) nie brak także otwartości na dialog. Mało tego, nawet ci, którzy nazywają siebie katolikami i należą do oficjalnego Kościoła, często mówią, że nie uznają niektórych dogmatów i nauk „matki”, tworząc sobie samodzielnie mniej lub bardziej spójną wizję świata i swojego boga. Powiem szczerze, że nie uważam, aby taka sytuacja była niepożądana, a nawet więcej: sądzę, że powinna być w pewien sposób pielęgnowana.

Przyszło mi na myśl, że gdyby wywołać ze świata podziemnego cień cesarza Juliana i opowiedzieć mu o obecnej sytuacji Kościoła, władca byłby usatysfakcjonowany. Choć „Apostata” panował tylko przez dwa lata, miał dobry plan na walkę z chrześcijaństwem i Kościołem, który zagarniał coraz więcej i rozszerzał sieć swoich wpływów. Cesarz był bowiem zdania, że wewnętrzne spory doktrynalne tak dalece osłabią autorytet „sanctae ecclesiae”, że wierni sami zaczną się powoli „wykruszać”, porzucając tę religię całkowicie lub zasilając grono heretyków, podzielonych na tak liczne grupy, że chrześcijanie (jako całość) nie będą już stanowić żadnej liczącej się siły politycznej i religijnej. Wydaje się, że plan ten, choć nie powiódł się z powodu krótkiego panowania cesarza, zaczyna działać… właśnie dziś! Powstają nowe ruchy, instytucja Kościoła zaczyna coraz gwałtowniej tracić na znaczeniu, a ci, którzy do niego należą, zaczynają podważać doktryny głoszone przez odzianych w czarne sutanny kapłanów i tworzyć sobie własne, często całkowicie indywidualne i subiektywne, „małe chrześcijaństwo”. Kościół zdaje sobie z tego sprawę, co zauważył Feanaro („Tolerancja i prześladowanie po chrześcijańsku”) podczas lektury „Gościa niedzielnego”:

„(…) pan redaktor (nazwiska nie pomnę) wyraził swoje oburzenie i przerażenie tym, że Europa ‘wraca do czasów sprzed panowania cesarza Konstantyna’, czyli do czasów ‘równości wszystkich wiar i światopoglądów, ich pokojowego i bezkonfliktowego współistnienia’(…).”

Może jestem nadmiernym optymistą, ale sądzę, że nawet nasz kraj, gdzie podobno procent katolików jest tak wysoki, że nawet najmocniejszy spirytus tyle nie ma, również ma duże szanse, by wyzwolić się spod buta watykańskiego okupanta — wówczas będziemy mogli mówić o całkowicie niepodległej Rzeczypospolitej. Takiej, jaką miało stać się Imperium Romanum pod rządami Juliana Wielkiego.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (2)
  • Świetny (3)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • georgigenesgeorgigenes

    Politeista wyznający bogów słowiańskich, miłośnik kultury starożytnej i języków klasycznych. Oprócz polemiki z chrześcijaństwem próbuje swych sił w twórczości literackiej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


58
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics