Skandynawia po Słupecku

Oj, nie mają wierzenia naszych północnych sąsiadów szczęścia w naszym kraju… Rozpropagowane u nas w postaci okrutnych, pełnych bezsensownej przemocy religijnych wyobrażeń tępych osiłków dzierżących miecz ociekający juchą wroga. Uśmiecham się w tej chwili do blackmetalowców, polskich neonazistów i innych naśladowców Varga Vikernesa. Ich powierzchowna fascynacja światem wierzeń pogańskich Skandynawów w połączeniu z własną ciasnotą umysłową wykoślawiła i zohydziła wielu osobom tę arcyciekawą i przebogatą kulturę. Dość o tem. Polski świat naukowy też nie może się tu zbytnio popisać. Poza popularnonaukowymi opracowaniami w rodzaju Szrejtera zalewają nas tylko odpady z tzw. "wiedzy tajemnej" poświęcone magii run. Poważnych zagranicznych opracowań też się nie przekłada. Dość wspomnieć że praca Dumezila "Bogowie Germanów" została wydana dopiero w 2006 roku. Aż wstyd mówić, że to malutkie, liczące zaledwie 150 stron w formacie kieszonkowym, opusculum jest jedyną do tej pory wydaną pracą tego fundamentalnego dla badań nad religiami indoeuropejskimi badacza!

Okazuje się jednak, iż istnieje w Polsce dobre, rzetelne opracowanie poświęcone mitologii Skandynawów. Jego autorem jest Leszek Paweł Słupecki, mediewista, historyk religii i archeolog, znany m.in. z pracy poświęconej zagadnieniu wilkołactwa w kulturze i posłowia do niedawnego wznowienia Mitologii Słowian Gieysztora. Temat nordycki ruszył już w wydanej w 1998 roku księdze Wyrocznie i wróżby pogańskich SkandynawówPrezentowana z kolei przeze mnie praca nosi tytuł Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, wydało ją w 2003 roku i dodrukowało trzy lata później wydawnictwo Nomos.

Jak głosi tytuł, autor zajmuje się jedynie wierzeniami z epoki Wikingów. Nie znajdziemy więc w pracy próby cofnięcia się w czasy wcześniejsze i ujęcia religii ogólnogermańskiej. Słupecki cofa się w przeszłość tylko kilka razy, gdy np. jakieś ustępy z relacji Tacyta mogą bardziej rozjaśnić obraz danego bóstwa, bądź synkretyczny rzymsko-celtycko-germański kult Matron okazuje się pomocny dla opisu germańskich bogiń. Poza tymi nielicznymi przypadkami autor bazuje na relacji Eddy, Snorriego i twórców sag, w wypadkach wymagających interpretacji powołując się obficie na teorie zachodnich badaczy religii nordyckiej.

Książka podzielona jest na trzy części: Pierwsza omawia mit o powstaniu świata, jego przeznaczeniu i końcu (ragnaroku). Druga, obejmująca większość książki, opisuje po kolei ważniejszych bogów i boginie. Wreszcie trzecia porusza temat innych postaci mitycznych – olbrzymów, elfów i karłów. Sprawy związane z zewnętrzną stroną religii, wszelkiego rodzaju kultem, ofiarami i kapłanami nie są w ogóle poruszane. Autor zapowiada iż poświęci tym zagadnieniom kolejną książkę. Trzymamy za słowo…

Znajdą się oczywiście malkontenci zarzucający Słupeckiemu m.in. że opisał tylko najważniejsze bóstwa czy bardzo skrótowo potraktował np. temat olbrzymów i elfów. Można mieć również żal do autora iż nie podjął w ogóle tematu człowieka w religii skandynawskiej. Praca mimo swoich dosyć znacznych rozmiarów (ponad 300 stron) jest ujęciem syntetycznym, a mimo to jedynie powierzchownie poruszającym wybrane wątki tematu. Dowodzi to jedynie faktu, iż jest to tematyka bardzo obszerna, której nie da się zamknąć w ramach jednej pracy. To tak, jakby mieć do Parandowskiego pretensje iż w swojej Mitologii opisał tylko ważniejsze mity.

Praca Słupeckiego wydaje się być pionierską na polskim rynku. Pojawiło się w końcu rzetelne, dogłębne i poważne opracowanie tematu wierzeń skandynawskich. Znakomita odtrutka na wykoślawiony obraz tematu funkcjonujący w powszechnej świadomości.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (0)
  • Świetny (7)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

4 thoughts on “Skandynawia po Słupecku

  1. Autora znam z dawnych lat, z książki o wilkołakach. Choć byłem nastolatkiem, niezbyt obytym naukowo, książka wywarła na mnie duże wrażenie, zwłaszcza wątek berserkerów gryzących własne tarcze. Trudno uwierzyć, że nic więcej na ten temat nie ma, już chciałem zaprotestować, idę do swojej biblioteczki, a tam faktycznie, tylko Slupecki i Dumezil. Ale czy Ceram nie wydał czegoś przypadkiem?

  2. Czekam z niecierpliwością na tą zapowiedzianą książkę o religijności. Tutaj to dopiero może być odczarowanie stereotypów! Bez tego tworzy się fałszywy obraz, jednak religia to nie mity.

  3. O Ceramie nic nie wiem, wyszła natomiast „Mitologia germańska” Stanisława Piekarczyka w legendarnej serii o mitologiach wydawanej przez Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe. Jest to jednak tylko zbiór kilku esejów na wybrane zagadnienia, więc nie spełnia to roli systematycznej wykładni tematu którego tytuł nosi.

  4. Zgadzam się w zupełności, bardzo wartościowa pozycja. Zwłaszcza jeśli chce się znaleźć coś więcej niż ubarwioną wersję mitów.
    Druga książka, o której wspominasz („Wróżby i wyrocznie…”) napisana jest w takim samym stylu, z dużą ilością odnośników do źródeł i bez ezoterycznego nadęcia – pełen profesjonalizm 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • feanarofeanaro

    Historyk wyznający słowiańskich bogów. Z chrześcijaństwem i jego apologetami będzie polemizował nie tylko z perspektywy historycznej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


18
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics