Seks i władza

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego kościół taką wagę przywiązuje do moralności? Przecież znaczna część jego nauczania publicznego do tego się sprowadza. Ludzie nie znają podstawowych dogmatów katolickich, ale doskonale wiedzą, że oglądanie pornografii jest grzechem. Oczywiście, jak pokazują badania socjologiczne, większość tych przykazań nie przestrzega. Po co więc kościół uparcie głosi tak wyśrubowane normy?

Nie jest to przypadek. Weźmy jeden z podstawowych dogmatów: ten o grzechu pierworodnym. Zakłada on, że ponosimy odpowiedzialność (zbiorową to trochę za słabo powiedziane) za coś co — według kościoła — zostało uczynione u zarania ludzkości, a co jest zwykłą legendą z naukowego punktu widzenia. Legendą powstałą prawdopodobnie na gruncie jakiegoś faktu historycznego: wiadomo, że faktycznie istniała miejscowość o nazwie podobnej do Eden (gdzieś w dzisiejszej Turcji) o lokalizacji w przybliżeniu odpowiadającej opisowi biblijnemu, nie wykluczone, że jakiś lokalny władca miał tam swoje ogrody, w których zatrudniał jakichś ludzi. Nic dziwnego w tym, że pozbywał się pracowników, którzy wyjadali mu owoce.

Legenda ta uzyskła jednak znacznie głębsze znaczenie w interpretacji chrześcijan. Stała sie podstawą do dogmatu o grzechu pierworodnym. Oczywiście sama opowieść nie starczyła do sprokurowania tego dogmatu – wszak żydzi go nie uznają. Potrzebny był też odpowiedni cytat ze świętego Pawła, potrzebny był też odpowiedni błąd w przekładzie (zamiast „albowiem wszyscy zgrzeszyli” Hieronim przełożył „w nim wszyscy zgreszyli”). Absurdalność i niesprawiedliwość dogmatu w katolickim brzmieniu tak ewidentna, że trudno by było do niego przekonać. Dogmat ten każe nam czuć się złymi, słabymi, o skażonej naturze. Z socjologicznego punktu widzenia to idealne narzędzie władzy! To jak postrzegamy siebie i jak inni nas postrzegają wywiera zasadniczy wpływ na to, kim się stajemy. Ktoś, kto czuje się słaby, staje się słaby, nie wierzy w moc własnego rozumu, nie będzie porywał się z pretensjami przeciw uświęconej instytucji. Ale jak przekonać do tak absurdalnego dogmatu? Otóż kluczowy wcale nie jest moralny nakaz posłuszeństwa wiary ale właśnie etyka seksualna. Katolickie normy, w czym maczał palce sam Jezus są tak wyśrubowane, że niewielu biologicznie zdrowych ludzi jest w stanie im sprostać.


Pozwolę sobie zacytować kilka postów z portalu wiara.pl



czytając posty na tym forum przestałam czuć się samotna w grzechu jakim jest masturbacja. Niestety nigdy się z niej nie spowiadałam ale teraz już wiem że muszę. Bardzo źle się czuję z tym ciężarem. Ułatwilibyście mi moją spowiedź gdybyście napisali mi mniej więcej co mówi ksiądz gdy przy kratach konfesjonału wyznaje się ten straszny grzech, jaka jest jego reakcja? proszę odpiszcie mi bo chce być czysta a tak się boję…

Kiedyś czytałam wywiad z jakims księdzem (niestety nie pamiętam nazwiska ). W każdym razie mówił o sakramencie pokuty. Padło tam takie stwierdzenie,, że grzechy przeciwko VI przykazaniu są jednymi z najczęściej wymienianych w trakcie spowiedzi, więc dla księdza słuchanie takich wyznań nie jest niczym niezwykłym.

Dlatego nie bój się spowiedzi – zobaczysz jak Ci później będzie klekko
Pozdrawiam


tez mialam ten proble. A ksiedza sie nie boj…bo nie wyjdzie z konfesjonalu i na ciebie nie nakrzyczy. slyszal to juz tyle razy ze na nim to wrazenia nie zrobi. tez kiedys panicznie balam sie wyspowiadac z masturbacji ale nie warto bylo sie bac. takze trzymam za ciebie kciuki


Jest to chyba najbardziej powszechny grzech z jakim spotykają się księża. Tymbardziej w przypadku młodych osób (szczególnie chłopców, ale i dziewcząt). Powszechność nie oznacza wytłumaczenia, ale doświadczony spowiednik nie będzie rzucał straszliwych gromów i nie będzie się wydzierał (zresztą spowiednik który się wydziera jest kiepskim spowiednikiem).
Tak więc idź bez obaw do spowiedzi, wyznaj swój grzech, bo wyznajesz go przed Bogiem, który jest Miłosierny. Spowiednik jest tylko i wyłącznie „narzędziem” w ręku Boga, a nie podmiotem.


„grzechy przeciwko VI przykazaniu są jednymi z najczęściej wymienianych w trakcie spowiedzi, więc dla księdza słuchanie takich wyznań nie jest niczym niezwykłym.” -Pewnie nie jest, ale dla mnie (osoby spowiadającej się) jest to bardzo krępujące. Szczerze mówiąc, nie przeszłoby mi przez gardło „masturbowałam się”, albo „uprawiałam petting”… hmm… podczas spowiedzi powiedziałam ogólnie, że zgrzeszyłam przeciwko VI przykazaniu. Reakcja księdza? zapytał się, czy chodzi o współżycie, a ja przytaknęłam, bo nie chciałam tego wyjaśniać…


No nie wiem…. jak dla mnie „zgrzeszyłam przeciwko VI przykazaniu” to troszke za ogólne stwierdzenie. Czym innym będzie jednorazowa masturbacja, a czym innym stałe współzycie przedmałżenskie.


„…ułatwilibyście mi moja spowiedź gdybyście napisali mi mniej więcej co mówi ksiądz gdy przy kratach kofesjonału wyznaje się ten straszny grzech , jaka jest jego reakcja …” To nieporozumienie i nadużycie inaczej mówiąc profanacja sakramentu pojednania . Na tym polega tajemnica tego sakramentu , ze dokonuje się on pomiędzy Miłosiernym Bogiem a penitentem żałującym za swe grzechy .
Spowiednik jest tylko narzędziem Boga,jak już tu ktoś wspomniał .
To wyznanie grzechów zawsze boli , bo uświadamiamy sobie fakt zadawania cierpień samej Miłości , ale to właśnie Miłość przytula do swego Serca każdego człowieka i nie pamięta tego,co było przedtem , udzielając przez posługę kapłana rozgrzeszenia .
I to nie gdzie indziej,tylko w konfesjonale rozwiązuje się powyższe dylematy i tam prostuje się sumienie , aby w przyszłości już lepiej wiedzieć i rozeznać grzech.
A skoro „kuzko” jest Ci z tym wszystkim tak źle,nie należy zwlekać tylko skorzystać z łask sakramentu pojednania . Pomódl się o światło Ducha Świętego dla Ciebie(o dobrą spowiedź) jak i za spowiednika .
Reszta należy już do Bożego Miłosierdzia
Iz 1,18 ;Mt 14,27 ;Łk 1,37
Pozdrawiam

Inna ciekawa dyskusja tego typu I jeszcze inna tutaj


Ze względu na sprawowanie władzy sfera seksualna jest idealna. Wyobraźcie sobie religię, która uznaje, że chodzenie po ziemi, zamiast posługiwania się skrzydłami jest grzechem. Czyż trudno by przekonać wyznawców, że są grzesznikami? A gdy już uwierzą, że są grzesznikami, ich rozum jest skażony, ograniczony — przekonać do dowolnego absurdu? Ale trudno wskazać przykłady ludzi, którzy nigdy nie chodzili po ziemi, natomiast pewną liczbę osób z wyhamowanym libido w społeczeństwie zawsze można znaleźć, a zatem dowodzić, że jest to możliwe, Bóg przecież nie daje nakazów przekraczających możliwości człowieka.


Zauważmy, że w katolickiej etyce seksualnej nie chodzi o sferę czynów. Nie trzeba współżyć z obcą kobietą, aby zgrzeszyć — starczy, według Jezusa, że się na nią spojrzy pożądliwie. Nawet jeśli się mężnie stłumi rodzące się naturalne pożądanie, to samo jego pojawienie się jest dowodem, że kościół ma rację — nasza natura jest z gruntu nieczysta, skalana grzechem pierworodnym.


Tak się jednak dziwnie składa, że osoby, w których popęd seksualny przebudza się z wielką siłą, młodzież, jednocześnie stanowi grupę najbardziej niedojrzałą, a więc podatną na kształtowanie oraz najbardziej energiczną, a więc użyteczną jako narzędzie we wszelkiej działalności kościelnej. Nie dziwi zatem, że w przekroju społeczeństwa religijność osiąga szczyty zwykle u początku i u końca skali, jeśli chodzi o wiek. Kto uwierzy, że seks jest grzeszny — jest już w rękach kościoła.


Sfera seksu jest nie tylko jednym z najpotężniejszych ludzkich instynktów, przez co tłumienie go z góry jest skazane na porażkę (czego dowodem jest, że ludzkość trwa do dzisiaj). Jest też możliwym źródłem najbardziej podstawowego szczęścia.


Mechanizm ten trafnie, choć ze swojej nieco lewackiej perspektywy opisał Erich Fromm:


Życie seksualne oferuje jedną z najbardziej elementarnych i najpotężniejszych możliwości zadowolenia i szczęścia (Miłość, płeć i matriarchat 44).


Tutaj Fromm zauważa, że kto jest szczęśliwy w jednej dziedzinie życia, chce być szczęśliwy także w innych. Z tego wynika, że śluby czystości i posłuszeństwa są nierozłączne z socjotechnicznego punktu widzenia. Gdy papież zniesie celibat doprowadzi to do drastycznego ograniczenia władzy nad księżmi. Nie tylko ksiądz nie będzie samotną bezbronną owieczką konfrontowaną z hierarchą, będzie miał wsparcie kochającej go osoby, również przeciw biskupowi, ale również będzie gorzej znosił dowolne dysponowanie jego osobą.


Gdy przyjemność seksualną jako taką uznaje się za grzech, gdy pożądanie seksualne nieustannie działa w każdej ludzkiej istocie, wtedy zakazy moralne stają się źródłem poczucia winy, które często jest nieuświadomione czy przenoszone na inne sfery życia. Poczucie winy pełni ogromnie ważną funkcję społeczną. To za jego sprawą człowiek ujmuje swe cierpienie jako sprawiedliwą karę za własne winy, a nie jako następstwo wadliwej organizacji społecznej. Ono tez przyczynia się do emocjonalnego oniesmielenia, które ogranicza intelektualne — w tym zwłaszcza krytyczne — zdolności człowieka, a zarazem umacnia emocjonalne przywiązanie do reprezentantów moralności społecznej (j.w. s. 44)



Warto zauważyć, że asceza seksualna nie jest wymysłem tylko chrześcijańskim:


Czystość płciowa była początkowo, jak w Azji Przedniej, w Egipcie i Grecji, rytualnym warunkiem posiadania siły magicznej bądź jak w Rzymie, cnotą obywatelską. Dopiero dzięki chrześcijaństwu uzyskała rangę atrybutu, któremu przyznaje się wysoką wartość etyczną czy religijną. (j.w. s.89)



We wszelkich innych kulturach asceza seksualna była środkiem. Albo dotyczyła wybranych, wyjątkowo zaangażowanych religijnie osobników, albo obowiązywała tylko okresowo, jako środek rozwoju osobowości (przez wzmocnienie samodyscypliny). Tylko chrześcijaństwo — z tego co mi wiadomo — uczyniło z ascezy seksualnej ideał powszechnie obowiązujący.

Podsumowując: absolutnym fundamentem całej dogmatyki katolickiej jest dogmat o grzechu pierworodnym. On nadaje sens wcieleniu, odkupieńczej ofierze i kościołowi. Dogmatu tego nie sposób „udowodnić” empirycznie. Ale można udowodnić psychologicznie. Właśnie temu służy wyśrubowana etyka seksualna. Kościół instynktownie czuje, że gdyby nie ona, nie byłoby łatwo przekonać ludzi, że są z natury grzeszni. Dlatego będzie bronił tego obszaru za wszelką cenę, zwłaszcza dzisiaj, gdy w innych sferach rzeczywistości ludziom coraz łatwiej odczuć własną siłę.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (2)
  • Świetny (1)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

One thought on “Seks i władza

  1. Pingback: Jak przyrządzić chrześcijanina z odzysku | Katedra Rutiliusa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • ZoroastresZoroastres

    Mój pseudonim pochodzi od bohatera książki Nietzschego, mojego ulubionego filozofa. Jestem hellenistą reformowanym, współautorem projektu Olympeion, w ramach którego szukamy współczesnych form dla swej wiary (patrz też blog olympeion). Hobbystycznie zwalczam monoteizmy, takie jak chrześcijaństwo czy islam (na blogu panislam). Łączę w tej krytyce podejście socjologiczne z inspiracjami nietzcheańskimi. Nie mam natomiast - wbrew pozorom - nic wspólnego z zaratustrianizmem. Przeczytaj też : wywiad ze mną

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


17
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics