Robert Tekieli jako zagrożenie duchowe i umysłowe

Robert Tekieli ex-anarchista, a także człowiek niegdyś „opętany przez demona”, dziś jest fanatycznym przeciwnikiem wszystkiego, co nie jest ortodoksyjnie katolickie. Dlatego chyba jego wykłady w formie rekolekcji rodzą niepokój i negatywne reakcje organizmu. Znam kobietę, którą dosłownie rozbolała głowa, kiedy słuchała jego „ględzenia”, jak sama nazwała wykład Roberta Tekielego (zamieszczony na stronie egzorcyzmy.katolik.pl). Dlaczego? Dlatego zapewne, że Tekieli tym swym negatywnym „ględzeniem” o tzw. zagrożeniach duchowych, sam jest wielkim zagrożeniem dla naszego zdrowia psychofizycznego! Wmawia swoim słuchaczom, że są jakieś złe demony, diabelskie demony, które i na niego miały kiedyś wielki wpływ. Bo to dzięki nim ponoć Tekieli potrafił przekazywać energię na odległość (co podobno odczuł pewien mężczyzna na kursie metody Silvy); wchodząc do pojazdu komunikacji miejskiej „opętany” Robert odczuwał bóle różnych organów wewnętrznych, bo współodczuwał z chorymi jadącymi w tychże pojazdach; potrafił także leczyć chore zwierzęta… W końcu jednak postanowił pomodlić się o uwolnienie od tych „demonicznych darów”, sprawiających czasami niemiłe dolegliwości… i odtąd jest „zdrowy” (do kogo się modlił? Tego nie powiedział, ale chodziło mu zapewne o Boga chrześcijańskiego w trzech osobach i może jeszcze matkę, Żydówkę Miriam-Maryję, jednej z owych osób boskich, tj. człowieka-Boga Jeszuy – Jezusa). Żydowski Bóg najwidoczniej pomógł, bo dziś Tekieli jest zdrowym na ciele i umyśle katolikiem (choć słuchając jego wykładów można odnieść inne wrażenie)! Ale powinien zdać sobie sprawę, że i najlepsi katolicy chorują na różne choroby umysłowe, na raka, Parkinsona czy Alzheimera. I to bez żadnego wyjątku. Nawet ci najświętsi!

Moim zdaniem Tekieli swoimi wykładami robi wielką szkodę, ponieważ z przekonaniem wmawia ludziom negatywne działanie demonów, które jakoby mają im szkodzić. I wielu wrażliwych ludzi zapewne w to uwierzy, i zacznie doszukiwać się złych demonów i Szatana oraz podszeptów tego Złego w swoim życiu. Dlatego co wrażliwsze jednostki szczególnie narażone są na negatywne oddziaływanie pseudoterapii tego świeckiego egzorcysty. Dodajmy, że dla Tekielego niebezpieczne jest niemal wszystko – poza różańcem i konfesjonałem. Niebezpieczne są m.in. karty tarota, wszelkie wróżbiarstwo, nawet leki homeopatyczne (jak sam przyznaje, żona nie słuchała go, kiedy przekonywał ją, iż podawanie leków homeopatycznych dzieciom jest grzechem, ale, dzięki Bogu, proboszcz w końcu wpłynął na nią i przekonał), niebezpieczne jest także japońskie aikido, amulety, muzyka techno (wzorowana na szamańskich bębnach), a nawet… pozytywne myślenie (tak!).

Robert Tekieli powinien uzmysłowić sobie to, że jeszcze 2000 lat temu nikt w Europie nie słyszał o żydowskiej sekcie chrześcijan. I zanim pojawili się chrześcijańscy „bezbożnicy” (tak nazywali ich nasi pogańscy przodkowie) w Europie, nasi praojcowie od samego początku świata wierzyli w Bogów i Boginie oraz ich naturalną hierarchię. Jehowa był jedynie plemiennym bogiem Żydów, a nie jakimś uniwersalnym Bogiem wszystkich ludów.

Pomimo morderczego wysiłku wyznawców judeochrześcijaństwa w Europie nie udało się jednak całkowicie wymazać z pamięci Europejczyków mitów i przypowieści o pradawnych Bogach naszych przodków. Nie udało się nawet do końca zniszczyć wszystkich ich wizerunków, choć w przeszłości były czynione takie próby – na większą czy też mniejszą skalę. A co do obcości, tj. obcych Bogów, to przecież żydowski bóg plemienny, Jahwe, był bogiem dla naszych przodków całkowicie obcym! Nasi przodkowie jednak nie mieli wyboru… Dlatego na żydowskiego ojczyma i macochę musimy dziś mówić (ale czy wszyscy?): ojcze i matko. Prawdziwi rodzice zostali jakby zapomniani, wyśmiani, sprowadzeni do świata bajki i baśni. I niemal wszelki ślad po nich zaginął. A jeśli ktoś chciałby ich poznać, usłyszy: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną! Inaczej mówiąc – to my jesteśmy twoimi prawdziwymi rodzicami… To ja jestem twoim prawdziwym ojcem od samego początku, od twojego narodzenia! Nie waż się nawet wypowiadać imienia tego „bałwana” – oddawać mu cześć i pokłony! Ile w tym prawdy? Niech każdy sam sobie rozważy. Cóż, jesteśmy jak ci wynędzniali potomkowie Indian, którym zniszczono ich własną religię i zastąpiono jedynie „słuszną” i „prawdziwą”, tj. judeochrześcijańską.

Dziś tylko wąska grupa strożytnych historyków wie, iż politeistyczni Rzymianie byli znani w całym świecie ze swej religijności; także Ateńczycy, o których pisze Pauzaniasz, iż „odznaczali się o wiele większą niż inne ludy gorliwością religijną. Oni pierwsi nazwali Atenę Robotnicą (Ergane), pierwsi wznieśli popiersia Hermesa, mają też w świątyni bóstwo Zapobiegliwości, tj. Spudajon Dajmon”. Dajmon, czyli demon nie był więc oznaką złego, ale dobrego (trudno np. Zapobiegliwość nazwać czymś złym!). To był naturalny i duchowy porządek w Europie. I ten naturalny porządek rzeczy odmieniło dopiero panujące politycznie chrześcijaństwo, a następnie wojowniczy islam, czyli „objawione” religie „nie z tego świata”. Niczym wściekła i zwodnicza rewolucja przetoczyły się przez świat. I jak niszczycielski huragan, i tornado niszczyły wszystko, co było im obce. Obiecując przy tym swym gorliwym wyznawcom i męczennikom za wiarę życie zdecydowanie lepsze niż na tym „łez padole” i do tego wieczne, ale dopiero… po śmierci. Nikt tego oczywiście nie mógł i nie może sprawdzić, ale każdy, kto uwierzy, za tę obietnicę zapłaci każdą cenę. Nawet Szatan, gdyby istniał, pewnie nie wymyśliłby czegoś równie zwodniczego i oszukańczo-perfidnego!

——————————————————————-

ROBERT TEKIELI, publicysta, wydawca, producent i dziennikarz telewizyjny oraz radiowy, felietonista Gazety Polskiej. Mąż Olgi, ojciec sześciorga dzieci. Założyciel i redaktor kwartalnika „Brulion”. W latach 1998-2005 przewodniczący i członek Rady Programowej TVP. W latach 2001-2003 dyrektor programowy Radia Józef należącego do archidiecezji warszawskiej. W latach 2005-2006 zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Ozon”. Autor m.in. cyklu książek „Popularna encyklopedia New Age”, programów radiowych „Pocieszenie i strapienie” (radio Józef) „Encyklopedia New Age dla chrześcijan” (m.in. Radio Jasna Góra, radio Niepokalanów); programu telewizyjnego „Jarmark cudów”; jest też redaktorem strony www. newage.info.pl. W 2009 roku ukazała się pierwsza część „Leksykonu zagrożeń duchowych” jego autorstwa (hasła A-H).

Jeśli rozpoznałeś U SIEBIE niepokojące Cię objawy:

WYRZUĆ / ZNISZCZ wszystkie przedmioty związane z zangażowaniem, które budzi Twoje wątpliwości lub które uważasz za szkodliwe,

poszukaj KAPŁANA, który zrozumie Twój problem, będzie Ci towarzyszył i przygotuje Cię do SPOWIEDZI, jeśli masz z tym kłopot napisz, postaramy się pomóc,

spróbuj codziennie czytać PISMO ŚWIĘTE,

rozpocznij walkę o codzienną MODLITWĘ, na początek choćby 5 minut, najlepiej o stałej porze,

nigdy i niczym się nie zniechęcaj.

Jeśli niepokojące objawy rozpoznałeś U OSOBY BLISKEJ:

zacznij modlić się i pościć w jej intencji,

możesz też dodatkowo powierzyć Ją modlitwie osób uczestniczących w krucjacie modlitwy za osoby zagrożone przez okultyzm, sekty i toksyczne praktyki NEW AGE napisz.

Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej dzwoń.

Jeśli chciałbyś pomagać swą modlitwą i wyrzeczeniami osobom uwikłanym / zagrożonym prze okultyzm, sekty czy toksyczne duchowości napisz do nas. Od 2007 roku trwa KRUCJATA MODLITWY ZA OSOBY ZAGROŻONE PRZEZ OKULTYZM, SEKTY I TOKSYCZNE PRAKTYKI NEW AGE.

ZAPRASZAMY NA

Rekolekcje poświęcone

zagrożeniom duchowym

okultyzm — new age — spirytyzm — joga — OBE

hipnoza — bioenergoterapia — tarot — reiki — feng shui

homeopatia — Harry Potter – Silva

02 — 05 kwietnia 2009

Godz. 18:00

Kościół OO. Franciszkanów w Gnieźnie

Rekolekcje prowadzi m.in.

Robert Tekieli, znany dziennikarz i publicysta

Jeżeli

• fascynowałeś się new age?

• byłeś u uzdrowiciela?

• chciałeś poznać przyszłość u wróżki lub poprzez karty tarota ?

• szukasz wewnętrznej równowagi?

• w twoim życiu pojawiły się problemy, których źródła nie potrafisz wyjaśnić?

PRZYJDŹ! TE REKOLEKCJE SĄ DLA CIEBIE!

Dowiesz się:

– jak odnaleźć duchową równowagę

– jak pomóc najbliższym zagubionym duchowo

Sobota, godz. 18:00 — modlitwa o uwolnienie od wpływów złego ducha

Niedziela, godz. 18:00 — modlitwa o uzdrowienie

Organizator: Gnieźnieńskie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym

m.in. ze strony newage.info.pl

Pomódlmy się w intencji Tekielego do Ateny i Hermesa, by z oczu jego spadły łuski, które spowodowały, że umarł dla tego świata, dając się zwieść jakiemuś złemu demonowi, podającemu się za dobrego, który obiecał mu, że żyć będzie wiecznie, ale dopiero… po swojej śmierci. Nie marnuj swego życia bracie za czcze obietnice kuglarzy dla prostaków!

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (25)
  • Świetny (15)
  • Niezły (4)
  • Kiepski (6)
  • Beznadziejny (139)

20 thoughts on “Robert Tekieli jako zagrożenie duchowe i umysłowe

  1. Krytykujesz Boga Żydów za pierwsze przykazanie w sposób taki, jakby nie było czwartego – czcij ojca swego i matkę soją. Tak długo jak kochasz matkę, ojca, syna, córkę, żonę, masz szansę na życie wieczne, według mojej wiary.

  2. Niestety autor nie może odpowiedzieć – niedawno zmarł. Rozumiem, że nie czekał Pan celowo na jego śmierć aby zadać mu to pytanie. Postaram się więc go zastąpić.
    Pisze Pan ” Tak długo jak kochasz matkę, ojca, syna, córkę, żonę, masz szansę na życie wieczne, według mojej wiary.” Zakładam, że to wiara chrześcijańska – jeśli tak, to jak to ma się do tego fragmentu: Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Ew. Marka 16,16?

  3. LUDZIE, LUDZIE nie ważne są szczegóły – ja też byłem opętany, myślałem, że to choroba psychiczna, długo się leczyłem w wielu szpitalach… u wielu psychiatrów, nikt o tym nie wiedział, ukrywałem to przed światem, aż ktoś zaprowadził mnie do kościoła … i wtedy po kilkunastu latach niesamowitych cierpień, widzeń i różnych b. męczących dolegliwości…. nagle wszystko zaczęło mijać i odchodzić… zwróciłem się do Matki Boskiej i do Jezusa Chrystusa i wszystko co złe minęło… jak to wytłumaczyczyć? Otóż okazało się że to nie była żadna choroba psychiczna tylko poprostu brak Boga w duszy…. z chwilą gdy zacząłem chodzić do kościoła Bóg wypędził z mojego umysłu jakieś bliżej nie poznane siły i wszystko minęło jak ręką odjął…. i powiem wam tyle … po co ta cała filozofia, po co te dywagacje, nie musimy wiedzieć co to jest i jak to działa, najważniejsze że p. Bóg pomaga każdemu za darmo ….. i dzięki temu można z tego wyjść ———————- jeśli nie wierzysz że takie zjawiska występują to powiem tylko tyle, że wielu nie wierzy ale bardzo duzo ludzi to ma… tylko boją się o tym mówić… zapytajcie w takim razie dlaczego kolejki do księży egzorcystów są tak duże że trzeba czekać na spotkanie z księdzem nawet pół roku….

    podejrzewam, że w samej Polsce jest kilkanaście tysięcy osób , które są opętane….

  4. Skoro odczułeś poprawę, to gratuluję. Jak jednak sam zauważyłeś, natura tego procesu nie jest również dla Ciebie do końca jasna. Moim zdaniem mylisz się w kilku kwestiach, przede wszystkim: że ten Bóg pomaga za darmo. Choćby pisząc ten komentarz odpłacisz mu za przysługę, ale to i tak niewielka cena, w porównaniu do tego, co niepostrzeżenie z Ciebie ściągnie (prędzej, czy później). Druga sprawa: według niektórych specjalistów są dwa rodzaje opętań – oprócz diabelskiego, skupiającego się na ciele i niższych siłach psychiki, są jeszcze „anielskie”. Człowiek tak opętany w równie małym stopniu stanowi o sobie, w równie małym stopniu jest w stanie trzeźwo myśleć, jest otumaniony „miłością” i w ten sposób staje się dobrowolnym niewolnikiem. Osobiście duet Szatan-Jezus bardzo przypomina mi strategię na dobrego i złego glinę. Ale interesy obu są nie tylko zbieżne (chcą uczynić z człowieka swego niewolnika), doskonale także harmonizują. Kto chce zbuntować się przeciw Jezusowi – idzie do Szatana, a kto ma dość Szatana, ucieka do Jezusa. (Aby była jasność, to nie są postacie z mojej bajki)
    Moja rada: wyzdrowiałeś? Ciesz się! Zapłać porządną sumę na Kościół i bierz nogi za pas! Inaczej do końca życia będziesz z maślanym wzrokiem obśliniał różne krzyże żebrząc o łaskę.

  5. nieco niepokoi mnie informacja o pobożności starożytnych greków i rzymian -z pewnością byla to pobożność, ale z pewnością nie w takim znaczeniu, w jakim dziś rozumiemy pobożność. Kult bogów w grecji i rzymie był polityką i nacjonalizmem -uczestnicy wielkich panatenajów w większym stopniu potwierdzali swoją obecnością swoje obywatelstwo ateńskie niż wiarę w Atenę – nie popadajmy w skrajności, nie manipulujmy faktami.

  6. moi drodzy…
    artykuł wg mnie pała złością, ironią i negatywizmem, zgoszknieniem – aż głowa boli. i przez to nie niesie ze sobą nic wartościowego, no poza informacją o przykrym nastawieniu autora i trochę braku kultury… ale to moja osobista opinia. choć dużo osób uważa artykuł za beznadziejny, z tych czy innych względów.

    teraz słów kilka szczególnie do Ciebie Rutilius:)
    Boga nigdy nikt nie pozna, dlatego natura wszelkich uzdorowień nei jest nam znana. chyba że czujesz się na tyle wielkim – ja im bardziej Go poznaję, tym staje się dla mnie bardziej nieogarniony.
    co do fragmentu o chrzcie – wydaje mi się, że chodzi o wolny wybór w stylu „wiem, że jest Bóg,mam świadomość, mniejszą czy większą, że jest Miłością, ale i tak Go odrzucam – uważam się za ważniejszego, lepszego, mądrzejszego” -grzech pychy.
    sprawa wiary i niewiary, a w konsekwencji zbawienia jest bardzo trudna, dla każdego rozpatrywana osobno… bo kazdy jest inny, ma inne doświadczenia, inne OBRAZY Boga – większość niestety nieprawdziwych w jakimkolwiek stopniu.
    np. mój Bóg darzy mnie wszystkim za darmo. i NIE wymaga ode mnie ofiary, bo sam złożył się w ofierze za mnie [męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa]. ale to jest tylko moje osobiste doświadczenie Boga;)

    a piszę komentarz, bo CHCĘ [ale nie odpłacić Bogu ‚należne’ – bo i tak bym się nie wyplaciła;] podzielić się z kimś tym, co uważam, tym, co przeżywam:)

    nie słyszałam o ‚anielskich’opętaniach, jeśli chodzi o takie stwierdzenia ze strony chrześcijaństwa – mógłbyś podać mi jakiś artykuł o tym?:) bo nie wiem na czym się opierasz.
    kocham Boga. i nie czuję się w żadnym stopniu opętana, zniewolona – KAŻDY RODZAJ ZNIEWOLENIA JEST ZŁY – „. od religii/wiary też mozna się uzależnić – od tej potrzeby akceptacji, bezmyślnego ‚klepania’ modlitw, społeczności, od znaków – mówienia językami, proroctw – człowiek wtedy czuje się ‚lepszy od innych’…ale nie o to chodzi w wierze. wiara to nie jest transakcja. wiara to jest RELACJA z osobowym Bogiem.
    a sądzeni będziemy z MIŁOŚCI /Bóg oprócz tego, że jest najkochańszym, miłosiernym Ojcem, to jeszcze silnym, sprawiedliwym Sędzią/, więc również osoba niewierząca, osoba innego wyznania, albo osoba która nie słyszała o Bogu, moze być zbawiona. bo Bóg nie bawi się ludzkim życiem, to Szatan się lubi nami bawić – i to jest różnica, której często nie dostrzegamy.

    Bóg dał nam wolną wolę i nie chce marionetek. owszem, daje nam znaki, czasem nawet silnego kopniaka na opamiętanie. ale decyzja o dalszym postępowaniu należy do każdego z osobna.

    Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę. 1 Kor 6, 12 [Pierwszy list do Koryntian]
    niczemu.
    choć to bardzo trudne.

    pozdrawiam:) owocnych poszukiwań życia:)

  7. Bardzo cenię Pana Roberta Tekieli, słuchałam przez kilka lat jego audycji w nieistniejącym już Radiu Józef. Bardzo dobry dziennikarz i działa bardzo pożytecznie, nie zgadzam się z negatywną opinią. Jego zaangażowanie w obecnie zagrożonej kulturze, negującej istnienie Boga, jest bardzo pozytywne.
    Pozdrawiam. Joanna

  8. Byłam na rekolekcjach z udziałem p. Roberta Tekieli i nie zgadzam się z krytyką powyżej. Być może właśnie ci, którzy zarzucają mu „straszenie”, sami są dość fobicznie nastawieni do tematu i stąd taka ich reakcja.

  9. To własnie Robert Tekieli ma fobiczne nastawienie do wszystkie co chociażby odrobinę odbiega od katolicyzmu. Jeśli ktoś znieważa Bogów innych religii w sposób merytoryczny to nie można go traktowac poważnie.

  10. Rutilius, teksty o tak mocnym emocjonalnym zabarwieniu nie mają obiektywnie wartości, a jedynie dla ludzi z bliskiego towarzystwa wzajemnej adoracji.

    Nieco bardziej obiektywna i poparta źródłami jest wypowiedź Neri.

    Najwyraźniej autor artykułu miał wewnętrzne obawy co do treści przekazywanych przez Tekieli, skoro zebrał się na napisanie artykułu. Może sam miał osobowość wrażliwą w tej kwestii i wolałby nie słyszeć takiego „straszenia”. Potrafię sobie wyobrazić, że ludzie spoza ortodoksyjnego Kościoła katolickiego, czy tzw „letniejsi” katolicy woleliby, żeby temat niebezpieczeństwa związanego z modnymi praktykami wschodu nie istniał. Każdy powinien sam w szczerości ze sobą rozeznać, na ile to jest strasznie, a na ile ostrzeżenie.

    Drwina jest nieprofesjonalna, a parafrazując pewnego duchownego katolickiego; prawo do krytykowania ma ten, który sobie ręce po łokcie urobił w temacie.

  11. Rutilius, teksty o tak mocnym emocjonalnym zabarwieniu nie mają obiektywnie wartości, a jedynie dla ludzi z bliskiego towarzystwa wzajemnej adoracji.

    To żaden argument, bo: 1) Emocjonalne zabarwienie barwi „coś”, czyli treść. Jeśli oceniasz wypowiedź tylko na podstawie emocji, jakie kierowały autorem, to przypomina to kupno samochodu wyłącznie ze względu na jego kolor. Inteligentny człowiek powinien umieć uczyć się również od wrogów rozdzielają intencje, zabarwienia od treści i jej zgodności lub nie z rzeczywistością. 2) zakładasz, że emocjonalne zabarwienie wypływa skądinąd, jest na przedmiot narzucane. A przecież może być tak, że ono wypływa jako rezultat z kontaktu autora z przedmiotem, jest zatem też pewną istotną informacją o przedmiocie. 3) przyjmujesz, że obiektywność = bezstronność, ale to tylko jedno z możliwych rozumień. W ogóle nie dotyczy ono kwestii prawdziwości. Potrafiła byś pisać obiektywnie w tym sensie o np. gwałcie, kanibalizmie, zoofilii, syfilisie,gazowaniu ludzi etc.? Dla mnie teksty, które wprost ujawniają intencje i „perspektywę” czy „opcję” są cenniejsze niż pozujące na obiektywizm, który tak naprawdę jest jedynie przykrywką dla „pewnych” wartości.

  12. R. napisałeś wywód odnosząc się tylko do uwagi co do swojej osoby. Główna myśl mojej wypowiedzi leży zupełnie gdzie indziej.

    W odpowiedzi na postawione pytanie; tak, potrafiłabym. Na każde z Twoich zdań, mam w moim odczuciu silny kontrargument. Czytając Twoje wypracowanie nie zmieniam swojego zdania ani o kawałeczek , nie chcesz też, żebym zmieniała Twoje. Wyraźnie stanowczo tkwisz w swoich przekonaniach.

    Pokój Tobie:)

  13. Ermikles nie miał żadnych zbliżeń czy chęci zbliżeń z duchowością wschodnią, z tego, co mi wiadomo, więc to, co zrobiłaś w poprzednim poście, to była czysta psychologizacja nie poparta niczym. Ja kontakty z orientem miałem, a jakże. Przez jakiś rok praktykowałem buddyzm tybetański, przyjąłem schronienie i błogosławieństwo relikwiami Karmapy oraz jedna pomniejszą inicjację. Nie miałem żadnych problemów, aby praktyki zarzucić i pójść gdzie indziej. Nic mnie po nocach nie dręczyło, ani nie rzucało po ścianach. Miałem też (wcześniej) kilkuletnią przygodę z katolickim ruchem charyzmatycznym, przynajmniej w trzech różnych wersjach. Nie wiem, czy to jest urobienie po łokcie czy jeszcze nie, ale moje doświadczenia w pełni potwierdzają, iż chorobliwy lęk przed demonami w wydaniu „przebudzonych” katolików powoduje znacznie większe szkody i krzywdę ludzką niż praktyka duchowości orientalnej. Wyobrażasz sobie, co musi czuć ktoś, kto przyjdzie na spotkanie, nad którym się modlą i któremu jakiś kapłan zaczyna coś insynuować, że wyczuwa wokół tej osoby jakieś wrogie moce etc., a byłem świadkiem takich scen.

  14. 1. Wybacz, to chyba nie jest „urobienie się” po łokcie. Jeśli zgadzasz się z Ermiklesem, to nawet nie znasz dokładnie prawd wiary. Wyciągacie jedynie wybiórcze przykłady, aby rozpowszechnić niechęć ku Kościołowi. Ermikles konstatuje przykładowo, że zdrowie psychofizyczne możliwe jest przy stanie, który mozna nazwać zagłuszonym sumieniem. Stwierdza po krotce, ze Tekieli straszy ludzi, jak ich to Szatan strasznie poturbuje. Cóż za ignorancja tematu.
    Chciałam zasygnalizować, że niektórzy się nie zgadzają. I jeszcze proszę, daruj sobie przykłady o rzucaniu po scianach. Spytałabym Cię raczej, ile jest w tobie dzisiaj Miłości…
    Lubię radykalizm, ale! poparty na głębokim zrozumieniu.

    2. To nie była psychologizacja tylko ironizacja tekstu prześmiewczego.
    Wyraźna kwestia jaką zauważam, drwina i obrażanie uczuć osób wierzących oraz osób dotkniętych opętaniem/dręczeniem Złego Ducha. Mówiąc prostym językiem, czy to wlasciwe odrzucać instytucje na podstawie wybiórczych przykładów? Podnosić swoją samoocenę poprzez obrażanie i negację (w złym stylu) tego, co nam obce?
    Jednostka, ktora chce produkować się poprzez złośliwość i kpinę, spozywa pokłady energii, które mogłyby być inaczej wykorzystane. Trzeba przynajmniej chcieć to zrozumieć.

    Szatan, przeciwieństwo Miłości, objawia się wszędzie, nawet w Kościele. Skutecznie powszechnie działa poprzez fałszywą pobożność, lub opieranie doznań religijnych na emocjonalnej stronie wiary (ruchy pseudocharyzmatyczne. Wiary nie buduje się na płaszczyźnie doznań uczuciowych.) Podobnie Szatanowi bardzo zależy, by wzbudzić przed nim i opętaniem paniczny lęk, ale juz poznać wskazówki, jak się opancerzyć, niekoniecznie. To wszystko niepozornie oddala od głównego źródła Miłości.

    Miłego dnia
    a.

  15. Jeśli zgadzasz się z Ermiklesem, to nawet nie znasz dokładnie prawd wiary

    Prawdy czyjej wiary? Twojej? Znam je, ale wybacz, nie oczekuj ode mnie, bym przy ich pomocy postrzegał świat, podobnie jak przy pomocy Twojej miary pt. „więcej miłości”. Mam swoje miary: „więcej rozumu”, „więcej Mocy”, „więcej szczęścia”, „więcej odpowiedzialności”, „więcej przyjemności”, „więcej zwycięstw”. Bo widzisz, jestem poganinem ;D
    A to o sumieniu, to gdzie napisał?

    Szatanowi bardzo zależy, by wzbudzić przed nim i opętaniem paniczny lęk

    Czyli Tekieli jako posłannik szatan?! Naprawdę myślisz, że kilka rad „jak się opanceżyć” zapobieże pojawieniu się tego lęku u jego słuchaczy?

  16. A ja naprawdę spytałabym tylko o ..Miłość, w moim chrześcijańskim rozumieniu tego słowa, ale prawdopodobnie nie zrozumiałbyś mojego pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • [ermikles][ermikles]

    należał do Ύπατο Συμβούλιο των Ελλήνων Εθνικών (The Supreme Council of Ethnikoi Hellenes), czyli Najwyższej Rady Etnicznych Hellenów - ruchu kulturowego i religijnego zajmującego się rekonstrukcją cywilizacji helleńskiej na terenie współczesnej Grecji. Jego celem było osiągnięcie tej samej postawy wobec bytu, jaka charakteryzowała starożytnych Hellenów, a także innych Europejczyków przed epidemią zabójczego zabobonu galilejskiej sekty "ubogich duchem i ciałem", propagującej wartości "nie z tego świata", dlatego też z natury swojej całkowicie wrogiej temu światu, jego "pogańskiej" cywilizacji i kulturze. Zmarł w październiku 2010 w wieku 41 lat.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


7
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics