Poseł Górski i Habsburgowie

Mamy w polskim sejmie posła co zowie się Artur Górski. Jego przynależność polityczna jest w tym momencie niezbyt istotna, gdyż najlepiej charakteryzowałoby go określenie „poseł mniejszości watykańskiej”. Pomijając już jego rasistowskie wypowiedzi po wyborze prezydenta Obamy, poseł Górski znany jest m.in. jako prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego i pomysłodawca głośnego swego czasu projektu uchwały zgodnie z którą Jezus Chrystus miał być koronowany na króla Polski.

Przed dwoma dniami obchodziliśmy 4 rocznicę śmierci ukochanego przez wszystkich Polaków Jana Pawła II. Stąd można było spodziewać się w sejmie kolejnej katolickiej szopki odstawionej przez posła mniejszości watykańskiej. O poprzednim papieżu tylko wspomniał, natomiast szopkę i tak nam zaserwował. Otóż z mównicy polskiego sejmu wygłosił wypowiedź pełną peanów na cześć… Karola I Habsburga, ostatniego cesarza Austro-Węgier, zmarłego 1 kwietnia 1922.

Dlaczegóż to poseł Górski wspomniał władcę jednego z naszych zaborców? Czy dlatego, że jego upadek z tronu CK monarchii był jednym z czynników, które umożliwiły odrodzenie się w 1918 roku niepodległej Polski? Bynajmniej. Karol Habsburg zasłużył sobie na wychwalanie w polskim sejmie w 87 po swojej śmierci, dlatego że był „wierny nauce społecznej Kościoła”, „sługą Boga i obrońcą Kościoła Chrystusowego”, a także był „wielkim darem Opatrzności”. No i dlatego, że za swoje zasługi jest błogosławionym Kościoła katolickiego. Cóż za szalony bezkrytycyzm!

Karol I nie rządził nawet pełnych dwóch lat. Koronowany pod koniec listopada 1916, stracił tron wraz z rozpadem państwa na początku listopada 1918. Jako władca był postacią raczej nieudolną. Prowadził potajemne rozmowy pokojowe z Francją, ale gdy wyszły one na jaw, wszystkiemu zaprzeczył. Zaprzeczanie nic nie dało, Francuzi bowiem opublikowali jego listy, a w konsekwencji Austria zbłaźniła się na arenie międzynarodowej i jeszcze bardziej podporządkowana została Niemcom. Zacytujmy tu słowa posła Górskiego o Karolu – „orędownik pokoju”.

Zrezygnował z rządów (nie abdykował!) 11 listopada 1918, gdy jego poddani ze wszystkich zakątków cesarstwa, a więc Czesi, Węgrzy, Słowacy, Polacy, bałkańscy Słowianie obalali swego dotychczasowego władcę i wybierali niepodległość. Ba! Obalili go nawet jego własni rodacy, Austriacy, którzy znajdowali się pod rządami Habsburgów od X wieku. I ci najostrzej potraktowali monarchę – wszelkie majątki Habsburgów zostały przejęte przez państwo austriackie, a cała rodzina monarsza skazana na banicję. Członkom rodu Habsburgów pozwolono wrócić do Austrii dopiero w 1966 roku. Poseł Górski natomiast powiedział o Karolu I: „kochał swoich poddanych” i „był dla nich prawdziwym ojcem”. Cóż, poprzednicy posła Górskiego przed stu laty również nazywali cesarza Franciszka Józefa „ukochanym ojcem”, sprzeciwiając się walce o niepodległość. W 1772 Kościół katolicki, którego cesarz Karol był wiernym sługą, witał we Lwowie zaborcę austriackiego biciem w dzwony i dźwiękami „Te Deum laudamus”.

Po stracie tronu Karol mieszkał w Szwajcarii. Próbował dwukrotnie odzyskać tron na Węgrzech, gdzie w 1920 roku do władzy doszli, zapewne bliscy monarchiście Arturowi Górskiemu, zwolennicy restytucji monarchii i oficjalnie proklamowali utworzenie Królestwa Węgier. Karol tronu nie odzyskał i przez następne 24 lata Węgry były królestwem bez króla, natomiast z regentem w osobie Miklosa Horthy’ego. W czasie wojny obok chorwackich Ustaszów byli najwierniejszymi sojusznikami Hitlera i z niespotykanym nigdzie zapałem wyłapywali Żydów, wysyłając ich w podróż wagonem bydlęcym w jedną stronę. Ale, oczywiście, najważniejsze jest to, że działali w zgodzie z odwiecznym prawem boskim, dążąc do zachowania świętego ustroju monarchistycznego.

W 1921 Karol I Habsburg, został, zapewne prewencyjnie, zesłany przez państwa zwycięskie na Maderę, gdzie rok później dokonał żywota. Za obalenie Karola poseł Górski z mównicy polskiego sejmu obwinił „świat antyklerykalno-masoński”.

Jak dodał z sejmowej mównicy poseł Artur Górski: „Możemy tylko ubolewać, że ta wspaniała rodzina, jedna z niewielu rodzin królewskich wiernych tradycji i religii katolickiej, nie panuje dziś w Austrii lub na Węgrzech”.

Jan Stachniuk w swoich pracach bardzo dobrze opisał typ zrodzonego w Polsce przez wieki typu umysłowego polakatolika, osobnika który jest przede wszystkim wiernym sługą Kościoła katolickiego, a potem, ewentualnie Polakiem i obywatelem, jeżeli nie koliduje to z punktem pierwszym. To polakatolik czuł się pod zaborami najszczęśliwszy na ziemi, nazywając zaborcę ojcem, to wierni słudzy Kościoła szli w 1914 w bój u boku armii austriackiej śpiewając „Abośmy są jacy-tacy, jacy-tacy, chłopcy Austryjacy”. U progu odrodzonej II Rzeczypospolitej ksiądz Kazimierz Lutosławski wydał dla polskiego harcerstwa książeczkę „Czuj duch”, w której zawarł m.in. taką myśl – „Cóż by ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić”. Poseł Artur Górski wpisuje się idealnie jako kontynuator tego schematu. Szkoda tylko, że ktoś taki jest posłem do polskiego sejmu i ma czelność wygłaszać podobne bzdury z mównicy sejmowej.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (1)
  • Świetny (2)
  • Niezły (2)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • feanarofeanaro

    Historyk wyznający słowiańskich bogów. Z chrześcijaństwem i jego apologetami będzie polemizował nie tylko z perspektywy historycznej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


12
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics