Oriana Fallaci, Siła Rozumu, fragmenty nt. KrK


[Oriana Fallaci stawia tezę, że za ekspansją islamu w Europie odpowiada Trójprzymierze: partie tak zwane prawicowe, partie tak zwane lewicowe, ale sama uważając się za ateistkę-chrześcijankę, największą winą obarcza trzecią stronę: Kościół katolicki.]

I tak oto dochodzimy do przewinień Kościoła katolickiego, któ®y stojąc na czele Trójprzymierza, faworyzując islam i wyświadczając mu dobrodziejstwa, stał się i nadal się staje pierwszym wśród winnych katastrofy, jaką przeżywamy. (s.211)
A jednak postępuje tak, jakby tego nie wie¬dział. Ten Kościół Katolicki, który pod pretekstem hasła „kochajmy się!" nie zna granic w praktykowa¬niu Przemysłu Dobroczynności, o jakim mówiłam. Czyli przemysłu, dzięki któremu przyjmuje imi¬grantów muzułmańskich przy wyokrętowaniu, ukrywa ich w swoich schroniskach, zdobywa dla nich azyl polityczny i zasiłek od państwa, po¬wstrzymuje wydalenia albo je utrudnia… We Francji, na przykład, wręcz odstępuje im klaszto¬ry i kościoły. Wręcz buduje im meczety. (W Cler-mont-Ferrand to biskup Dardel oddał imigrantom muzułmańskim wielką kaplicę sióstr od świętego Józefa, relacjonuje Alexandre Del Valle. Kaplicę, którą oni natychmiast zmienili w meczet. W Asnier-es-sur-Seine to Kongregacja Katolicka sprze¬dała imigrantom muzułmańskim najpiękniejsze budynki, budynki, w których oni zrobili meczet z dołączoną Szkołą Koraniczną. W Paryżu to kapłani Gilles Couvreur i Christian Delorme poparli utwo¬rzenie Instytutu Kultury Islamskiej na ulicy Tan-ger, instytutu założonego przez fundamentalistę algierskiego Larbi Kechata, później aresztowane¬go za swoje związki z Al-Kaidą. W Lyonie to kar¬dynał Decourtray sprawił, że wzniesiono Wielki Meczet…) Ten Kościół Katolicki, który z Islamem idzie tak bardzo na ugodę, ponieważ, w gruncie rzeczy, duchowny z duchownym zawsze się do¬gada. Ten Kościół Katolicki, bez którego imprima-tur Dialog, pardon, Monolog Europejsko-Arabski nie mógłby ani się rozpocząć, ani pójść do przo¬du przez dobrych trzydzieści lat. Ten Kościół Kato¬licki, bez którego islamizacja Europy, degeneracja Europy w Eurabię nigdy nie mogłaby mieć miej¬sca. Ten Kościół Katolicki, który milczy nawet wte¬dy, gdy ukrzyżowany jest znieważany, upokarzany, nazywany gołym trupkiem, wypędzany z sal szkol¬ nych albo wyrzucany przez okna ze szpitali. Który zresztą milczy także w kwestii poligamii i porzuce¬nia, i niewolnictwa. Ponieważ w Islamie niewolnic¬two nie jest jakąś nikczemnością czasu przeszłego dokonanego, panowie z Watykanu. W Arabii Sau¬dyjskiej zostało zakazane (na papierze) dopiero w roku 1962. W Jemenie tak samo. A w Sudanie, w Mauretanii, w innych krajach afrykańskich ist¬nieje po dziś dzień. Na temat niewolnictwa w Su¬danie Komisja Praw Człowieka i American Anti–Slavery Group piszą bezustanne sprawozdania. O ile mi wiadomo, wy nie. Pomiędzy rokiem 1995 i 2001 Christian Solidarity International zdołała uwolnić w Sudanie 47 720 sudańskich Koptów. O ile mi wiadomo, wy nie. Każdej ostatniej nie¬dzieli września Amerykańskie Kościoły Ewan¬gelickie (te, które nie podobają się Dudu, Bratu Accursio [inkwizytor z XIV w.] z ONZ) obchodzą dzień żałoby z powo¬du czarnych niewolników w Sudanie i wszystkich chrześcijan prześladowanych na świecie. O ile mi wiadomo, wy nie. W roku 1992 ówczesny Sekre¬tarz Generalny Narodów Zjednoczonych, Butros Ghali, odniósł się do niewolnictwa w Sudanie z wielką surowością, a w roku 2000 prezydent Clinton zdefiniował je jako „zbrodnię przeciwko rodzajowi ludzkiemu". O ile mi wiadomo, wy nie. Więcej, wy imamów przywozicie do Asyżu. Odda¬jecie im hołdy na grobie świętego Franciszka.
I to w czasie, gdy wasza Konferencja Episkopalna sprzymierza się z Mortadelą i spadko¬biercą Togliattiego [tak autorka określa czołowych polityków Wsłoskich] w sprawie głosowania. Pod¬czas gdy biskup Caserty mówi plugastwa, które mówi. Podczas gdy trzy dni po masakrze w Nas-siriji Ojcowie Kombonianie połączeni podwójną nicią z antyglobalistami pozwalają sobie na świętowanie Dnia Imigranta, w białych habitach sprofanowanych tęczowymi szarfami gromadzą się przed wszystkimi Komendami Policji i przed wszystkimi Prefekturami Włoch, rozprowadzają „Pozwolenia na Pobyt w Imię Boga". Podczas gdy flagi pseudopacyfistów, te flagi, które łopoczą tyl¬ko dla wroga, wasi proboszcze wystawiają nawet przy ołtarzach w czasie Mszy. A co do ich czer¬wonych i czarnych wspólników, cóż: to, co o nich myślę, powiem za chwilę. (ss.214-217)

 

[Po zamordowaniu 19 żołnierzy Włsokich w Nassiriji przez islamistów, co zostało pochwalone przez wielu immamów]

A wszystko to wtedy, gdy w Bari pseu-dorewolucyjni Ojcowie Kombonianie obwieścili, że udzielanie Komunii żołnierzom w Iraku jest niesłuszne. „Jeśli odmawiamy świętej hostii komuś, kto się rozwodzi lub dopuszcza się abor¬cji, jak możemy udzielać tego sakramentu tym, którzy przewieszając broń przez ramię są gotowi zabijać?" A 16 listopada, w katedrze w Casercie, podczas niedzielnej mszy popołudniowej, niewielebny biskup Raffaele Nogaro wygłosił homilię, podczas której powiedział, że było błędem także pobłogosławienie trumien żołnierzy zamordo¬wanych w Nassiriji. Ze błogosławiąc te trumny usankcjonowano użycie broni. Ze było grzechem uczestnictwo w uroczystościach, którymi Włochy oddały im cześć. Uroczystościach na cześć tych–którzy-zanieśli-wojnę-do-Iraku.
(Liścik. „Panie Biskupie, wiem, że za¬wstydzając Pana coram populo daję Panu nie¬zasłużony prezent. Reklamę, której nie jest Pan godzien i którą Pan wykorzysta w odrażający sposób. W każdych innych okolicznościach, naprawdę, miałabym się na baczności przed da¬niem Panu podobnej satysfakcji. Ale zbrodnia, jaką się Pan splamił w niedzielę 16 listopada 2003 roku, zbrodnia, którą później usiłował Pan na próżno naprawić groteskowymi i żałosnymi za¬przeczeniami, nie znieważa jedynie dziewiętnastu Włochów zmasakrowanych w Nassiriji. Znieważa ich rodziny, ich towarzyszy broni, nasze zasady, nasze wartości i już rozchwianą godność nasze¬go państwa. Co więcej, demoralizuje młodych, zdradza ich, krępuje ich myślenie. Oszukuje dzie¬ci, mąci im w głowach, przygotowuje pokolenie imbecyli. Ale tu muszę się zatrzymać. Zbyt wie¬le daję Panu satysfakcji, a mając nadzieję, że nie dam się porwać wściekłości sprzed dwóch lat, zacznę od powiedzenia Panu, że przymiotnik, jakim były prezydent Republiki Francesco Cos-siga określił Pańską homilię, przymiotnik „nik¬czemna", trafia w sedno. Jest bez zarzutu, trafia w sedno. Ergo, to tych dziewiętnastu zmarłych musi Pan prosić o wybaczenie. Musi Pan udać się na ich cmentarze i od grobu do grobu smagać się do krwi dziewięciorzemiennym biczem. Czyli tak, jak biczowali się skruszeni grzesznicy w cza¬sach, w których winy nie zmywało się za pomocą dwóch Ojcze Nasz czy trzech Zdrowasiek. A po¬za tym, w ten sam sposób, musi Pan prosić o wy¬baczenie ich najbliższych, jak również ich towa¬rzyszy broni, jak również Ojczyznę. Jakkolwiek to słowo, tego jestem pewna, nic dla Pana nie zna¬czy. Panie Biskupie, ponieważ jest Pan typem, o którego istnieniu dotąd na moje szczęście nic nie wiedziałam, przeprowadziłam małe śledztwo i odkryłam, że lubi Pan wykorzystywać swój rze¬komy autorytet duchowy, że mimo Pańskiego sza¬cownego wieku kocha Pan puszyć się rolą ulicz-nika-antyglobalisty. Rolą, którą Pan debiutował, gdy rozwścieczony na Drzewo Oliwne, wedle Pańskich słów niezdolne do walki z neoliberali-zmem, sprzymierzył się Pan z Partią Odbudowy Komunistycznej. Odkryłam, że od tamtej pory po¬kazuje się Pan w pożałowania godnych artykułach, wstępniakach i wywiadach dzienników lewicy albo skrajnej lewicy i że powołując się na Ewan¬gelie w czerwcu 2002 roku zażądał Pan od opo¬zycji „wzniecenia zdecydowanego buntu, który broniłby praw imigrantów". Że w kwietniu 2003 roku określił Pan wojnę w Iraku jako „zamach na człowieczeństwo" i że w październiku tego same¬ go roku pochwalił Pan Wicepremiera za historię z głosem dla imigrantów. Odkryłam także, że mó¬wi Pan wiele złego o Kościele Katolickim. To pra¬wo, z którego mogę korzystać ja, a nie Pan. Ponie¬waż ja jestem wolną obywatelką o światopoglądzie laickim. Pan natomiast jest wysokim funkcjona¬riuszem Watykanu, przedstawicielem Papieża. Kościołowi Katolickiemu zawdzięcza Pan wszyst¬ko, nawet buty, w których Pan chodzi. A zatem nie może Pan palić Panu Bogu świeczki, a diabłu ogar-ka, udawać, że wilk jest syty i owca cała, cieszyć się rolą Biskupa i w tym samym czasie pozować na ulicznika-antyglobalistę. Jeśli chce Pan źle mówić o swoich dobroczyńcach, musi się Pan podać do dymisji. Musi Pan zrezygnować z mitry, z pasto¬rału, z kapy, z pierścienia z ametystem, z pałacu arcybiskupiego, ze służby, z ukłonów, z całowania dłoni i zadowolić się posadą dziennikarza w Unita. Odkryłam wreszcie, że bin Ladenów, Saddamów Husajnów, Arafatów i kamikadze niezmiernie Pan poważa. Lubi ich Pan usprawiedliwiać, bro¬nić, nazywać ich rzezie „aktami Ruchu Oporu". I także z tego powodu zakończę następująco: Panie Biskupie, gdyby tamtego niedzielnego popołudnia Jezus Chrystus miał nieszczęście znaleźć się w ka¬tedrze w Casercie, byłoby gorzej niż z faryzeusza¬mi w świątyni. Wskoczyłby Panu na grzbiet i kop¬niakami w tyłek pognał Pana na plac. I tu by Panu wlepił tyle kułaków, że dziś nie mógłby Pan zjeść nawet papki z pomidorów) Koniec liściku. (ss.195-199)

 

 

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (0)
  • Świetny (0)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • Kafir (alias Zaratustra)Kafir (alias Zaratustra)

    Kafir, znaczy niewierny, tak muzułmanie określają wszystkich, poza sobą. Jako poganin, miano to noszę z dumą.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


17
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics