Odważny profesor o Rydzyku bez ogródek

W grudniowym numerze tygodnika „Fakty i Mity” ukazał się wywiad z prof. dr. hab. Janem Hartmanem z Wrocławia. Fragmenty wywiadu można przeczytać także na stronie http://www.lewica.pl

Wreszcie jakiś odważny polski profesor odważył się powiedzieć całą prawdę o Rydzyku.

Prof. Hartman mówi m.in.: – Nie czytałem „doktoratu” Rydzyka i nie zamierzam. Jednak z tytułu pracy oraz publicznych wypowiedzi recenzentów wynika, że jest to tekst wychwalający działalność Radia Maryja, a więc dzieła stworzonego przez autora pracy. To tak, jakbym ja napisał doktorat na temat swoich własnych prac, napisanych wcześniej — interpretował je, chwalił, bronił przed zarzutami. To szydercza kpina i każdy, kto ma minimalne choćby pojęcie o wymogach pracy doktorskiej i zwyczajach akademickich, doskonale o tym wie. Nie mam wątpliwości, że wiedzą również panowie z UKSW i recenzenci Rydzyka. Swoją drogą o Radiu Maryja trzeba pisać prace doktorskie i wierzę, że takowe powstaną…

Ja nie słucham, ale czytam wiele doniesień prasowych, w których cytuje się podłości, jakie płyną z anteny na temat Żydów, liberałów, Unii Europejskiej, polityków nie należących do skrajnej prawicy… Ale niech sobie gadają, co chcą — cieszmy się, że żyjemy w wolnym kraju, czego plugawa mowa jest oczywistym objawem. Wracając zaś do pytania: problem Radia Maryja i całego imperium Rydzyka nie polega na jego osobie ani nawet na tym, co wygadują jego publicyści. Problem polega na całkowitej bezradności państwa w stosunku do imperatora.

Uzależnienie urzędników, ich strach przez Rydzykiem i niskie rachuby na łaski z jego strony doszły do groteskowych rozmiarów za rządów PiS-u. Te kawalkady rządowych wozów ciągnące do Torunia na wezwanie „ojca dyrektora”… Do dzisiaj dygnitarze partii na każde skinienie padają do nóg Rydzyka, a on może ich łajać do woli. Można by się śmiać albo współczuć upokorzonemu Ziobrze, jadącemu świat drogi na imieniny toruńskiego plenipotenta, ale tak naprawdę, to jest groza. Dla Rydzyka napisano specjalną ustawę, by nie musiał ponawiać wniosków o przedłużenie koncesji na nadawanie programu. Przeprowadził nielegalną zbiórkę publiczną („na stocznię”), której nie rozliczył. Pieniądze zniknęły, a on nie poniósł żadnej kary. Gra na nosie prokuratorom, urzędom skarbowym, władzom Torunia. Stoi de facto ponad prawem. I pomyśleć, że wszystko to dzięki nędznemu strachowi jednych i służalczości innych. Nawiasem mówiąc, jestem szczerze wdzięczny Rydzykowi, bo jak nikt inny objawia słabość i bezradność aparatu państwowego. Pokazuje, jak długa jest jeszcze przed nami droga do państwa prawa.

Z punktu widzenia konstytucji, Polska jest krajem demokratycznym i świeckim, lecz na poziomie ustaw pojawia się już faworyzowanie katolicyzmu (ustawa medialna, ustawa oświatowa). Jednak gdyby tylko czytać ustawy, nie można by orzec, że Polska jest krajem wyznaniowym. Inaczej sprawa przedstawia się w praktyce — katolicyzm jest doktryną oficjalną państwa, co wprost potwierdza obecny prezydent. Symbole religijne, księża, katolickie błogosławieństwa i kazania towarzyszą życiu publicznemu na każdym poziomie. W sejmie wisi krzyż, w pałacu prezydenckim jest kaplica. Rytuał państwowy ściśle splata się z rytuałem religijnym. Okazuje się, że w niektórych sferach życia Kościół ma słowo decydujące, na przykład w kwestiach bioetycznych.

Swoją drogą do Rydzyka pasują słowa Lukiana:

Jeśliby więc wkręcił się między nich (tj. chrześcijan) szarlatan jaki, oszust, umiejący zabrać się do rzeczy, może się na poczekaniu porządnie obłowić, tumaniąc prostaków.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (6)
  • Świetny (1)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (4)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • [ermikles][ermikles]

    należał do Ύπατο Συμβούλιο των Ελλήνων Εθνικών (The Supreme Council of Ethnikoi Hellenes), czyli Najwyższej Rady Etnicznych Hellenów - ruchu kulturowego i religijnego zajmującego się rekonstrukcją cywilizacji helleńskiej na terenie współczesnej Grecji. Jego celem było osiągnięcie tej samej postawy wobec bytu, jaka charakteryzowała starożytnych Hellenów, a także innych Europejczyków przed epidemią zabójczego zabobonu galilejskiej sekty "ubogich duchem i ciałem", propagującej wartości "nie z tego świata", dlatego też z natury swojej całkowicie wrogiej temu światu, jego "pogańskiej" cywilizacji i kulturze. Zmarł w październiku 2010 w wieku 41 lat.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


15
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics