O przyszłości, którą może uratować przeszłość

Witam pierwszy raz ze stron blogosfery. Mam nadzieję, że moje przemyślenia będą dobrym powodem do dyskusji i elementem stymulującym wymianę poglądów. Tyle w kwestii przywitania. Oczywiście wszelkie uwagi proszę zostawić w komentarzach. 🙂

Zastanawiałem się dzisiaj nad procesem Andersa Breivika, gdyż w mediach na ten temat
ucichło. Był zamach, ze 2 tygodnie temat nr jeden i co? I cisza. Jako, że angielskie źródła są obszerniejsze niż polskie, poszukałem wiadomości na Wikipedii. Odnośnie procesu nic nowego się nie dowiedziałem. Czytając jednak dalej trafiam na:

„American Christian press has also highlighted that Breivik appears to have addressed followers of the Neopagan religion of Odinism—the ethnocentric branch of Greater European Heathenry—in his writ. In regards to them, he says, „even Odinists can fight with us or by our side as brothers” in the Knights Templar organization that Breivik claims to be a founding member of. He later says to reject Odinism, saying that the Thor’s Hammer cannot unify the people of Europe, but that the Christian cross will.”

Całe szczęście polskie i zagraniczne (bardziej wpływowe) media nie podchwyciły tematu. Okazuje się, że Breivik rozważał pogaństwo jako element, który mógłby wspomóc walkę z islamizacją. Później jednak rozmyślił się. Uznał potrzebę zjednoczenia europy i za uniwersalną ideologię wybrał chrześcijaństwo (za komunizmem nie przepada). Sam jednak traktował je dość wybiórczo. Nazywa siebie kulturowym chrześcijaninem, a nie religijną osobę. Istotne dla Andersa są wartości kulturowe, nie religijne. Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ boi się o zmiany jakie mogą zajść. Europa, która przestanie mieć takie znaczenie jakie ma obecnie (poza geograficznym). Strach przed powstaniem Eurabii nie jest bezpodstawny. Niech ten film będzie na to dowodem:

http://www.youtube.com/watch?v=5SjwbUKv5gM

Sam osobiście uważam, że problemem nie jest wyznanie tych ludzi. Niech wierzą w niewidzialne, różowe jednorożce. Niestety, często wyznanie jest związane z kulturą danych ludzi. Istnieją również europejscy muzułmanie, ale więcej (np. we Francji, WB) jest afrykańskich i arabskich muzułmanów W Europie. Nie chcą się integrować, nie chcą tolerować otaczającej kultury i są jej wrodzy. Uważają, że to z czym przybywają jest lepsze, wyższe niż zastane. Jednak miło patrzą na pieniądze od niewiernych (zasiłki), kasa nigdy nie śmierdzi.

Co pozostaje nadzieją? Pogaństwo! Europejskie pogaństwo. Ok, ale dlaczego?

Jeśli chcemy chronić to czym kultura jest, musimy pamiętać o podwalinach na jakich powstała. Stworzyli ją nasi politeistyczni przodkowie. Chrześcijaństwo stało się późniejszą naleciałością, skorupą, która tłamsiła i ograniczała esencję. Wiele starożytnych dzieł filozoficznych po prostu spalono. Jak mamy oczekiwać odrodzenia po takiej religii? Jeśli godzimy się na monoteistyczną Europę, będzie to kontynent Allacha, a nie Trójcy Przenajświętszej. Ateizm nawet wojowniczy, nie ma sił, aby powstrzymać naśladowców Mahometa. Zostaje nam, albo islam, albo pogaństwo. A wy co wybieracie?

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (6)
  • Świetny (3)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (1)

2 thoughts on “O przyszłości, którą może uratować przeszłość

  1. Ja wybieram oczywiście pogaństwo, ale warto pamiętać, dlaczego kultura europejska jawi się przybyszom jako gorsza. Moim zdaniem z powodu jej realnej słabości. Silna kultura to taka, której członkowie są zdolni do wielkich czynów. Ale wielkie czyny wymagają poświęceń. Tymczasem dominująca ideologią dzisiaj jest indywidualizm – liczy się tylko moja satysfakcja. Nie będzie zaskoczeń, gdy stwierdzę, że w naszej kulturze ziarno tej ideologii zasiało chrześcijaństwo – ono to postawiło na pierwszym miejscu zbawienie własnej duszy przez co pojęcia takie jak patriotyzm czy przywiązanie do rodziny stały się co najmniej podejrzane i dozwolone warunkowo. Gdy chrześcijanin ma do wyboru dobro narodu czy własnej duszy – wybierze duszę, bo narody to marność przemijająca, a dusza jest nieśmiertelna.

  2. Mamy jednak przykłady silnych wspólnot, przez wieki po „zwycięstwie” chrześcijan. Chociaż to się działo częściej gdy ideologia wypierała religię, a skutki były często (nie zawsze) opłakane.
    Najzdrowsze podejście jest, gdy wpierw jesteśmy lojalni dla rodziny, potem wspólnoty lokalnej, narodu, cywilizacji i na końcu ludzkości. Niestety społeczeństwo uległo defragmentacji i faktycznie Europejskie społeczności są podzielone.
    Przydało by się Europie odrodzenie. A narodziny były pogańskie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • krwawykrwawy

    Cześć! Od małego miałem potrzebę obcowania ze strefą sacrum. Kiedy byłem małym chłopcem, wychowywano mnie na katolika, przez jakiś czas bylem ministrantem i w końcu poszedłem do katolickiego gimnazjum. Tam coś zaczęło pękać i rozpoczęło się poszukiwanie drogi, która doprowadziła mnie tu gdzie znajduję się dzisiaj. Jako wolny od kajdanów monoteizmu apostata mogę zakrzyknąć: Chwała Bogom!

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


17
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics