„Niech pozostanie z dala od nas taka religia”

Na temat chrystianizacji ludów słowiańskich często słyszy się obiegową i błędną opinię, utartą i do tej pory podtrzymywaną przez kościelną propagandę, jakoby to wysoko etycznie stojące chrześcijaństwo przekazało swoją „znakomitą i jedyną” moralność barbarzyńskim i prymitywnym dzikusom z lasu, zwanym w skrócie poganami. Poganie skakali po drzewach i wywijali maczugami, ale na szczęście przyszli kapłani krzyża, ukazali dzikusom, czym jest miłość bliźniego oraz wzajemne poszanowanie, i tak został Słowianom zaszczepiony jedynie prawowity kodeks etyczny, który wyrwał ich z mroku bezprawia. Smutne, że w Polsce taką właśnie opinię mają o swoich przodkach współcześni chrześcijanie. Tymczasem nie ma od takiej opinii nic bardziej błędnego i bardziej krzywdzącego! Gdy przyjrzymy się bowiem temu, co zanotowali kronikarze niemieccy (a więc pisarze raczej Słowianom niechętni) na temat plemion Lechitów, okazuje się, że nie tylko funkcjonowały wśród nich dalekie od „barbarzyństwa” zasady moralne, ale również — co jest może ważniejsze – że to właśnie chrześcijanie byli w oczach pogan bez mała dzikusami! Na początek oddam głos Adamowi z Bremy, który tak charakteryzuje pomorskich Wolinian:

„Wszyscy mieszkańcy bowiem jeszcze dotąd podlegają błędom pogaństwa; ale pod względem obyczajów i gościnności nie znajdzie się lud bardziej uczciwy i przychylny innym ludziom.”

Już te słowa powinny wystarczyć, aby zamknąć usta tym, którzy chcieliby widzieć w dawnych Słowianach ludzi grubych i prymitywnych. Nasi przodkowie mieli swoje obyczaje i wewnętrzne prawa (mir), które wzbudzały szacunek nawet sąsiadujących z nimi ludów chrześcijańskich. By jeszcze dobitniej to wykazać, posłuchajmy, co niepomiernie zdziwiło Herborda, biografa Ottona z Bambergu i jego towarzysza w podróży do Wolina:

„Taka zaś między nimi jest wiara i społeczna świadomość, że całkiem nie znajdziesz wśród nich złodziei lub oszustów. Skrzyń lub schowków zamkniętych nie posiadają, bo ani zamka, ani klucza u nich nie widzieliśmy. Co więcej, bardzo się dziwili, że tobołki nasze i skrzynie widzieli pozamykane. Odzież swoją, pieniądze i wszystkie kosztowności swoje chowają w beczkach i stągwiach całkiem zwyczajnie przykrytych. Nie obawiają się żadnego oszustwa, bo go sami nie czynią i nie doznają.”

Komentarz do słów niemieckiego kronikarza nie jest chyba potrzebny. Wyraźnie dostrzega on w Wolinianach ludzi prawych i uczciwych, którzy poważają cudzą własność i ufają współplemieńcom, co świadczy o mocnym poczuciu wspólnoty — myślę, że współcześni Polacy mogliby wiele się od nich nauczyć, bo w naszym katolickim kraju ciężko jest dziś spotkać kogoś, kto mógłby poszczycić się podobnym zachowaniem.

Nie chcę zarzucać Czytelników kolejnymi cytatami, ale sądzę (a przynajmniej mam taką nadzieję), iż każdy wie, że jedną z najbardziej do dziś poważanych cnót wśród narodów słowiańskich jest gościnność. Ta gościnność jednak nie jest nabytkiem chrześcijańskim, lecz również dziedzictwem pogańskiej przeszłości (czego dowodzą chociażby cytowane wyżej słowa Adama z Bremy). Nie tyczy się to oczywiście jedynie Lechitów i innych Słowian zachodnich. W dziele „Strategikon”, które tradycja przypisuje cesarzowi bizantyńskiemu Maurycjuszowi (choć prawdopodobnie napisał je ktoś z dworskiego otoczenia władcy, stąd też nazywa się tego autora Pseudo-Maurycjuszem) spotykamy ciekawe poświadczenie owej gościnności, które dobitnie wykazuje, że była ona jednym z najwyższych nakazów moralnych, jeśli nawet nie najwyższym. Otóż powszechne wśród naszych południowych krewniaków było, jak możemy się ze „Strategikonu” dowiedzieć, nie tylko podejmowanie z szacunkiem, ale również stawanie w obronie cudzoziemców, gdyby tylko ktokolwiek inny z plemienia dopuścił się wobec nich zniewagi (łamiąc tym samym mir). Wówczas gospodarz, który pierwej gościł przybysza, uważał za punkt honoru mścić się na swoim sąsiedzie, gdyby tylko ów dopuścił się wyrządzić tamtemu krzywdę!

Zanim przejdę dalej, by zamknąć swój wywód, pozwolę sobie na krótką dygresję. Nie chcę bowiem, aby ten artykuł przypominał naiwną idealizację dawnych Słowian. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie byli oni wcale „bez skazy i zmazy”, że na pewno zdarzali się wśród nich ludzie niesprawiedliwi, aspołeczni, niegodni zaufania i pyszni, ale takie jednostki można spotkać niestety wszędzie. Doskonale też zdaję sobie sprawę, że Słowianie potrafili zarówno być okrutni, jak i stosować przemoc na szeroką skalę – w stopniu wcale nie mniejszym niż ich chrześcijańscy sąsiedzi. Jedyne, co postawiłem sobie za cel przystępując do pisania tego artykułu, to położenie kresu z gruntu kłamliwym i oszczerczym poglądom, jakie żywi większość naszego społeczeństwa, karmiona mlekiem katolickiej doktryny. I mam nadzieję, że przynajmniej w jakimś stopniu zdołam to zrobić.

Nadszedł więc chyba czas, abym wyjaśnił Czytelnikom, dlaczego ośmieliłem się stwierdzić, że to właśnie chrześcijanie byli dla pogan bez mała „dzikusami” – sami wyznawcy Chrystusa bardzo lubią nadużywać tego określenia w odniesieniu nie tylko do Słowian, ale w ogóle do wszystkich, którzy nie czczą ich boga, a dobrze by było, gdyby spróbowali się trochę głębiej zastanowić, zanim zaczną bezpodstawnie wywyższać swoją religię nad inne.

W związku powyższym muszę wyjaśnić, skąd pochodzi cytat, który uczyniłem tytułem tego artykułu. Otóż zaczerpnąłem go z przywoływanego już „Żywota świętego Ottona” pióra Herborda. Jest to fragment istotny, gdyż jednoznacznie zaprzecza domniemanemu wyglądaniu chrześcijaństwa przez Słowian z oczekiwaniem i otwartymi ramionami, jako ratunku od „ciemnoty” i „barbarzyństwa”. Podczas swej pierwszej misji na Pomorze (w roku 1124) Otton dotarł do Szczecina, którego mieszkańcy uznali, że nie porzucą pradawnej wiary i ojczystego obyczaju, ponieważ chrześcijaństwo nie przedstawia dla nich żadnej wartości, jako że… jest niemoralne! Wśród chrześcijan są bowiem, zdaniem Szczecinian, ludzie źli i zbrodniczy, a kary za zbrodnie, wymierzane przez chrześcijanina chrześcijaninowi, są często okrutne i niewspółmierne do popełnionej winy (nie mówiąc już o tym, że stoi to w jawnej sprzeczności z wyznawanymi ideałami miłosierdzia), dlatego też nie chcą Szczecinianie mieć z taką religią nic wspólnego. A kto nie wierzy, niech posłucha Herborda i przemyśli jego słowa:

„Oświadczyli oni [Ottonowi], że ojczystych praw nie porzucą, że zadowala ich ta religia, którą wyznają, potępiają zarazem religię chrześcijańską, wśród chrześcijan są bowiem złodzieje i rozbójnicy, obcinają im nogi, pozbawiają oczu, wszelkiego też rodzaju zbrodnią i karą kala się chrześcijanin przeciw chrześcijaninowi — niech pozostanie z dala od nas taka religia”.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (15)
  • Świetny (7)
  • Niezły (3)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (2)

3 thoughts on “„Niech pozostanie z dala od nas taka religia”

  1. dobrze by było taki tekst oznajmić szerszej publiczności. Tradycja słowiańska jest bowiem źle kojarzona, a … w ogóle nieznana. Czy polscy pisarze także wspominają o zaletach dawnych Słowian?

  2. Świetny artykuł, gratuluję dobrego pióra (albo bardziej adekwatnie do czasów- dobrej klawiatury 😉 ).
    Wielka szkoda, że kultura i religia dawnych Słowian jest u nas (i na świecie) tak słabo znana. Nie wiem, czy tylko ja zauważam, jak absurdalny jest polski system nauczania historii? W każdym „cyklu” szkolnym (najpierw klasa 4-6, potem gimnazjum i liceum) uczymy się wciąż i od nowa o bogach greckich i (rzadziej) egipskich, a właściwie jedynie prześlizgujemy się po tematach związanych z religią słowiańską ;/ OK, rozumiem, że poznanie kultury antycznej Grecji jest BARDZO ważne, ale jesteśmy Polakami i Słowianami i MUSIMY znać nasze korzenie! Tymczasem w szkole nauczono mnie jedynie, że Słowianie czcili Światowida (w dodatku nazwa jest niepoprawna). Myślę, że stąd też wynika poczucie wyższości chrześcijan nad poganami. To brak wiedzy powoduje, że większość z nas nadal nie ma pojęcia jak wyglądała chrystianizacja i że wcale nie była zbawieniem dla mieszkańców państwa Mieszka I. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • georgigenesgeorgigenes

    Politeista wyznający bogów słowiańskich, miłośnik kultury starożytnej i języków klasycznych. Oprócz polemiki z chrześcijaństwem próbuje swych sił w twórczości literackiej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


14
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics