Można się bawić… ale tylko w diecezji warszawskiej

Mając na uwadze okoliczność, że 31 grudnia 2010 przypada w piątek, na podstawie uprawnień Kodeksu Prawa Kanonicznego udzielam dyspensy od zachowania zobowiązań wynikających z czwartego przykazania kościelnego, tj. wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych oraz powstrzymania się od udziału w zabawach.

Oto słowa własne metropolity łódzkiego abp Ziółka. Podobne oświadczenie wydał metropolita warszawski. Niestety, nie słychać żadnych wieści z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej i koszalińsko-kołobrzeskiej. Czyżby na sylwestra czekała nas masowa migracja wiernych z Koszalina i okolic w obręb diecezji łódzkiej? Jeśli i ich biskup nie wyda podobnego oświadczenia, będą musieli udać się do włości biskupa który na swoim terenie na zabawę noworoczną pozwala, lub zostać w swojej diecezji i albo ze świętowania zrezygnować, albo się z niego potem spowiadać…

Niezrozumiałym dla mnie zawsze była straszliwa fetyszyzacja niektórych rodzajów żywności w religiach tzw. objawionych. Oczywiście to nie tylko ich przypadłość, gdyż mamy podobną fetyszyzację wołowiny wśród hinduistów, jednak monoteizmy mają w tym wypadku tendencje do absolutnego przeginania (nie tylko w tym zresztą…). Żydzi i muzułmanie nie zjedzą z nami wieprzowiny oraz niektórych gatunków mniejszych zwierząt gdyż wedle świętych ksiąg są one tzw. "nieczyste". Pobożny żyd będzie w dodatku odliczał godziny między spożyciem wyrobów nabiałowych i mięsnych aby zachować ustaloną prawem religijnym przerwę, zaś z muzułmaninem nie pójdziemy na piwo jako że napoje alkoholowe są w krajach muzułmańskich zabronione i karalne (w Arabii Saudyjskiej można być za wypicie lampki wina skróconym o głowę). Chrześcijaństwo przejęło od macierzystej religii zasady koszerności. Co prawda szynkę ze świniaka można już jeść, ale np. Świadkowie Jehowy nie zjedzą z nami kaszanki, a mormonom nie wolno wypić kawy czy herbaty. Katolicyzm jest w tej kwestii nad wyraz liberalny, ale szczątki absurdu trzeba było zachować (przez co stał się on jeszcze bardziej absurdalny). Mięso jest u chrześcijan koszerne, wyłączywszy piątki i dzień 24 grudnia. Zastanawiam się, jakiż to skomplikowany problem teologiczny sprawia, iż przez 24 godziny w tygodniu mięso jest "nieczyste" a przez pozostałe 144 już nie jest . A jeszcze bardziej jestem ciekaw w jaki sposób dany biskup może znieść obowiązujące zasady koszerności w danym regionie geograficznym. A co w przypadku zmiany granic diecezji? Znajdując się w diecezji płockiej możemy zjeść mięso w sylwestra, jadąc do diecezji włocławskiej już nie, choć pozostajemy członkami tego samego Kościoła przez cały czas. Czy wierny, który przebywając w jednej diecezji spożył mięso w piątek i tego samego dnia przeniósł się na teren innej diecezji popełnił grzech? To musi być dopiero Wielka Tajemnica Wiary…

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (0)
  • Świetny (3)
  • Niezły (5)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • feanarofeanaro

    Historyk wyznający słowiańskich bogów. Z chrześcijaństwem i jego apologetami będzie polemizował nie tylko z perspektywy historycznej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


15
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics