Którędy do wyjścia (z KrK)?

W jaki sposób można formalnie wystąpić z Kościoła? Zanim postaram się odpowiedzieć na to pytanie, może warto postawić inne: po co w ogóle formalnie występować? Czyż nie wystarczy, iż nie uważam się za katolika, na msze nie chodzę, księdza po kolędzie nie przyjmuję, dzieci nie chrzczę? Sądzę, że można wskazać kilka powodów, dla których warto wystąpić formalnie. Nie dla wszystkich będą one przekonujące, ale przynajmniej niektóre warto rozważyć.

1. Po pierwsze: motyw jest czysto psychologiczny. Formalne wystąpienie może być dopełnieniem zrywania z własną religijną przeszłością, spaleniem mostów, „przedarciem zdjęcia”, czyli aktem symbolicznym. Nie pomniejszałbym wagi takiej motywacji. Jesteśmy istotami integralnymi, wyróżnianie duszy i ciała, czy różnych aspektów naszych osobowości to jedynie zabieg analityczny, w rzeczywistości żyjemy jako konkretne osoby. Jedną z okoliczności tego konkretnego życia jest przynależność do określonej wspólnoty politycznej, państwa. Dla poganina, zwłaszcza tradycji helleńskiej to sfera o wielkiej doniosłości. Chyba nie jest odpowiedzialne, by ktoś w życiu osobistym był poganinem czy ateistą, natomiast z perspektywy prawnej pozostawał katolikiem.

Do motywów psychologicznych można zaliczyć także mniej poważną chęć zrobienia na złość Kościołowi czy własnemu proboszczowi. Z tego punktu widzenia smutną wiadomością jest, iż  – z tego, co mi wiadomo – Kościół w Polsce nie prowadzi żadnych statystyk wystąpień, a osób decydujących się na taki krok jest tak – póki co – niewiele, że fakt ten Kościoła najpewniej zupełnie nie przejmie.

2. Jest jeszcze inny powód, dla którego warto z Kościoła wypisać się formalnie. Wszystkim życzę, by sytuacje za nim stojące pozostały wyłącznie hipotetycznymi, ale niektórzy zabezpieczają się wszak nawet przed apokalipsą zombi, więc, może warto pomyśleć i o tym. Chodzi mianowicie o sytuacje, w których ktoś z nas wszedłby  w konflikt prawny z jakimś księdzem czy organizacją katolicką. Ostatnio np. głośno było o przypadku mężczyzny, któremu (choć był ateistą) zaaplikowano w szpitalu sakrament chorych, gdy nie zdążył wybudzić się po operacji(więcej). Jakiś proboszcz, ogarnięty „świętym szałem”, może nas z nazwiska, z ambony, napiętnować za coś, o czym wiedzę posiadł swoimi kanałami, wspomnieć o nas w gazetce parafialnej etc. Gdy w takiej sytuacji decydujemy się wejść na drogę prawną, będziemy na znacznie lepszej pozycji, gdy formalnie, już w momencie zaistnienia zdarzenia, nie będziemy należeć do KrK. Reprezentant Kościoła nie będzie mógł bowiem wówczas zasłaniać się konkordatem, który zakłada, że sprawy wewnątrzkościelne to sfera świętej autonomii prawa kanonicznego, i w ogóle sądom świeckim nic do tego, co proboszcze robi ze swoimi owieczkami. Podstawowa korzyść z wystąpienia jest taka, że od tego momentu Kościół – zgodnie z prawem – nie może przetwarzać danych na nasz temat, a danych tych (agregowanych przy pomocy programu Fara 2.0) może mieć sporo (od rodziny, sąsiadów, „życzliwych” etc.)

Niezależnie od motywacji, które nas popychają do tego kroku, przychodzi do zadania kluczowego pytania: W jaki sposób można formalnie wystąpić z Kościoła?

Z szumu informacyjnego, jaki do nas dociera, wyłania się jedno, wyraziste słowo: apostazja. Słyszeliśmy, że Palikot coś tam, było w mediach sporo materiałów o narastającej skali tego zjawiska etc. Łapiemy się tego słowa, i trafiamy na strony typu apostazja.cośtam.pl, gdzie otrzymujemy poradę, a czasem i pomoc praktyczną w przejściu procedury…

No właśnie, jakiej procedury, do czego prowadzącej? Czym w ogóle jest ta cała apostazja?

Bez owijania w bawełnę, sprawa wygląda następująco: apostazja jest grzechem. Procedura, to procedura zalecona przez Konferencję Episkopatu Polski (2008), mająca na celu formalne, wobec świadków, stwierdzenie popełnienia tego grzechu, po to, by grzesznikowi nałożyć stosowną karę, a karą tą jest ekskomunika. To ekskomunikę powinniśmy uzyskać, jeśliby procedura przebiegła szczęśliwie (czyli przy założeniu dobrej woli Kościoła na kilku poziomach). Apostazji bowiem dokonujemy samemu, nikt nam do tego nie jest potrzebny. Czym jednak jest ekskomunika? Jest kościelną karą polegającą na pozbawieniu katolika prawa do przyjmowania sakramentów. Tak, dobrze przeczytałeś: „pozbawieniu katolika”. Osoba ekskomunikowana pozostaje bowiem dla Kościoła katolikiem. Że nie o to Ci chodziło?, że marzyłeś o „rozwodzie”, a proponuje Ci się „separację”? Cóż: przed zażyciem przeczytaj ulotkę…

W jaki zatem sposób można formalnie wystąpić z Kościoła? Pytanie to ma tylko jedną odpowiedź: nie można formalnie wystąpić z Kościoła. Wcale nie można wystąpić z Kościoła. Howgh, amen, alleluja.

Po pierwsze, z racji teologicznych. Zgodnie ze starym nauczaniem teologów chrzest wyciska na duszy delikwenta „znamię niezatarte” (character idelebilis), czyli – łopatologicznie – którego nie można usunąć (oni przynajmniej w to wierzą). Kropka.

Po drugie, z racji prawnych (tu: kanonicznych). Kodeks prawa kanonicznego nie zawiera czegoś takiego, jak możliwość formalnego wystąpienia.

Skąd zatem ta cała procedura apostazowania, dlaczego Kościół zawsze wręcza wszystkim chętnym stosowną instrukcję KEP-u, chociaż nie gwarantuje ona tego, o co im chodzi? O to proszę pytać Kościoła. Jest faktem, że w momencie uchwalenia, w 2008 roku, instrukcja miała rangę wyłącznie zalecenia, gdyż sam KEP nie posiada żadnej władzy prawodawczej. Aby ona zaczęła faktycznie obowiązywać jako prawo, musiałaby zostać przyklepana przez papieża, niestety (?), nie została. Drogą obejścia tego „nieprzyklepania” byłoby ogłoszenie jej mocą dekretów przez każdego z biskupów we własnej diecezji. Wiadomo jedynie o jednym, który to uczynił. Obecnie jest to zupełnie bez sensu, gdyż po roku (kwiecień 2009) papież wydał bullę, w której w ogóle zniósł formalne wystąpienie w kodeksie prawa kanoniczego.noexit Było tam ono zresztą bynajmniej nie dla powodów, dla których zaczęto je stosować, ale dla rozwiązania pewnych problemów prawnych dotyczących małżeństw.

Moim zdaniem instrukcja ta używana jest obecnie jedynie do tego, by: 1) zniechęcić do występowania mniej zdeterminowanych, 2) upokorzyć nieco bardziej zdeterminowanych koniecznością proszenia się władzy kościelnej o łaskawe przyjęcie do wiadomości, i wypisanie, i td., oraz 3) przykryć fakt, że z Kościoła nie można wystąpić. Czy nie jest to szokujące, że w społeczeństwie „demokratycznym”, może legalnie działać organizacja zapisująca do swych szeregów niemowlęta, z której nie można wystąpić? Statut żadnego stowarzyszenia, podejrzewam, nie zostanie zatwierdzony przez sąd, gdy nie będzie w rozdziale „Członkowie” informacji jak zostać i jak przestać być członkiem, a tu taki kwiatek!

Cóż zatem, nie ma żadnej drogi wyjścia?

Jest jedno wyjście, zbudowane przez krasnoludy. Jak to zwykle z krasnoludzkimi przejściami bywa, nie widać go w zwykłym słonecznym świmoriaetle, ukazuje się oczom dopiero, gdy padnie na nie światło księżyca.

Przestań analizować swą sytuację w świetle prawa kanonicznego, teologii katolickiej, przestań się prosić biskupów, by pozwolili Ci łaskawie nie być katolikami. Nie pozwolą, bo nie mają w tym żadnego interesu, dadzą Ci jedynie iluzję w postaci ekskomuniki za apostazję.

Spójrz na siebie, jako na obywatela polis: przede wszystkim podlegasz prawu, prawu świeckiemu, cywilnemu. Prawo to gwarantuje Ci wolność wyboru religii, wolność odrzucania danej religii czy w ogóle religii. Skoro Kościół nie stworzył żadnej procedury opuszczenia swoich szeregów, obowiązuje zasada najprostsza: skuteczne jest oświadczenia woli (art. 60 KC). Glass_exit_signJeśli chcesz skutecznie (z punktu widzenia prawa), wystąpić z Kościoła, wyślij do proboszcza parafii, w której Cię ochrzczono jednoznaczne oświadczenie woli wystąpienia. Wyślij listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. Kopia listu i zwrotna żółta kartka będą dla Ciebie dowodem, że poinformowałeś Kościół o swojej decyzji. Warto pójść krok dalej i domagać się dopisania stosownej informacji w księdze chrzcielnej. Jako nie-katolik (przestałeś być w świetle prawa katolikiem w momencie oświadczenia woli) masz prawo domagać się tego od administratora swoich danych osobowych – tutaj: proboszcza administrującego księgą chrzcielną. Nie da się wpisu o chrzcie usunąć, gdyż to był poniekąd fakt historyczny: zostałeś ochrzczony i kropka, Twój pech, ale nie bawmy się w orwellowskiego Wielkiego Brata przepisującego historię na nowo.  Historia toczy się dalej, i ksiądz proboszcz powinien ją odnotować. Czy ksiądz raczy odnotować, to kwestia jego dobrej woli. Jeśli odmówi, możesz odwołać się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Do niedawna sprawa wyglądała nieciekawie, gdyż GIODO traktował tę sytuację jako wewnętrzny problem Kościoła i zażalenia na proboszczów oddalał. Po korzystnym dla skarżących wyroku NSA sytuacja się zmieniła, pojawiły się pierwsze dyscyplinujące pisma do proboszczów. Zobaczymy, co będzie dalej.

Na koniec zostało wyjaśnić jeszcze jedną kwestię. Zastanawiasz się może, kim są owe krasnoludy? To kilku aktywistów skupionych wokół niewielkiego portalu http://wystap.pl, którzy w heroicznej, wieloletniej walce doprowadzili do tej zmiany nastawienia państwowego urzędu, za co im cześć i chwała. Tam też odsyłam po logo-211x300bardziej szczegółowe instrukcje i ewentualną pomoc w pisaniu skargi do GIODO, i przydatne formularze. Strona ta jest kopalnią wiedzy o funkcjonowaniu Kościoła w świetle ustawy o ochronie danych osobowych. O jednym warto jednak uprzedzić: jej administratorzy charakteryzują się obniżoną odpornością na ludzką głupotę, stąd lepiej nie zadawać im pytań pochopnie, nieprzemyślanych, niepoprzedzonych uważną lekturą zebranych tam materiałów.

Powodzenia na nowej drodze życia 😉

 

 

 

 

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (3)
  • Świetny (0)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (1)

One thought on “Którędy do wyjścia (z KrK)?

  1. Pingback: Wystap.pl w mediach | Www.wystap.pl – jak wystąpić z kościoła. Centrum informacji i platforma batalii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • ZoroastresZoroastres

    Mój pseudonim pochodzi od bohatera książki Nietzschego, mojego ulubionego filozofa. Jestem hellenistą reformowanym, współautorem projektu Olympeion, w ramach którego szukamy współczesnych form dla swej wiary (patrz też blog olympeion). Hobbystycznie zwalczam monoteizmy, takie jak chrześcijaństwo czy islam (na blogu panislam). Łączę w tej krytyce podejście socjologiczne z inspiracjami nietzcheańskimi. Nie mam natomiast - wbrew pozorom - nic wspólnego z zaratustrianizmem. Przeczytaj też : wywiad ze mną

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


5
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics