Ks. Malina o Ehrmanie

Znalazłem właśnie recenzję książki Barta D. Ehrmana „Przeinaczanie Jezusa. Kto i dlaczego zmieniał Biblię” (której fragment znajduje się na naszej stronie) pióra ks. Artura Maliny.  Recenzje zaskakująco życzliwa i szczera. Już we wstępie znajdujemy zdanie, które następuje zaraz po (korzystnym dla Ehrmana) porównaniu z biblical-ficition w  rodzaju Kodu Leonarda:

Książka Ehrmana natomiast – pozbawiona tonu sensacji – daje naukowe narzędzia do skutecznego kwestionowania rzeczywistych podstaw ortodoksyjnego chrześcijaństwa. Autor przedstawia rzeczywiste problemy związane z kopiowaniem rękopisów biblijnych.

Chwali styl i wartość merytoryczną książki, jako wprowadzenia w problematykę krytyki tekstu. Znajduje też oczywiście miejsce na zarzuty. Niestety, nie są one przedstawione w sposób pozwalający skonfrontować argumenty stron. Zarzuca autorowi błędne rozumienie natchnienia. Wywód jakim zarzut ten uzasadnia daleki jest jednak od jasności. Przytacza pojęcie uniżenia się Boga, Natchnienie było dla nich nie tylko wywyższeniem ludzi i ich zdolności, ale także uniżeniem się Boga do ludzi.  […]W tej koncepcji natchnienia również dalszy przekaz słów Pisma jest poddany warunkom podobnym do tych, które determinują przekaz innych tekstów. Rozbieżności między rękopisami nie wykluczają więc możliwości natchnienia. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że ks. Malina dokonał jakiegoś skrótu myślowego, albo też usiłuje nas przekonać, że nas przekonał? Przecież Ehrman nie twierdzi, że oryginał nie był natchniony, jedynie, że nigdy nie będziemy pewni, jak on dokładnie wyglądał.
 

Drugim poważnym zarzutem jest jakoby "pominięcie najważniejszych narzędzi pracy współczesnych egzegetów i tłumaczy Biblii." takich jak krytyczne wydania NT czy autorytatywnych komentarzy dla egzegetów. Zarzut ten nie wygląda poważnie. Przecież Ehrman jest ekspertem właśnie od rękopisów, czy jeden profesor ma obowiązek posługiwać się podręcznikami innego profesora? Można by postawić zarzut, iż nie napisał własnego, ale specjalista ma prawo chodzić własnymi ścieżkami, nie musi wierzyć innym na słowo, skoro ma bezpośredni dostęp źródeł. Cóż z tego, że jacyś autorzy opatrzyli dany fragment literką A, skoro kompetentny uczony ma argumenty to wypada się wysilić i przytoczyć kontrargumenty, a nie zasłaniać się autorytetami. Takim też odwołaniem do autorytetów kończy swój wywód:

Ehrman odsłania osobisty stosunek do badania tekstu i zaprasza do pójścia podobną drogą. Ta szczerość pozwala postawić pytanie: dlaczego inni wybitni znawcy starożytnych rękopisów biblijnych nie zwątpili w nadprzyrodzony charakter Pisma Świętego ani nie stracili wiary w Boga przemawiającego do ludzi przez proroków oraz przez swojego Syna?

Zbyt wielu znałem profesorów teologii, by argument ten miał mnie przekonać. Jedyny, który faktycznie budził we mnie tego rodzaju wątpliwości ostatecznie porzucił wiarę w robotnika z Galilei.

W jednym jednak z autorem trzeba się zgodzić: błędy, manipulacje, zafałszowania które omawia Ehrman nie mają takiej wagi, by determinować rozwój teologii. Może mnie pamieć zawodzi, ale nie przypominam sobie, by autor Przeinaczania Jezusa taką tezę stawiał.. Znać, ks. Malina chucha na zimne, po tych wszystkich "Kodach…" trudno się dziwić.

Źródło:

Ks. Artur Malina, Problemy z natchnieniem

 

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (1)
  • Świetny (3)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • RutiliusRutilius

    Historyczny Rutilius był rzymskim arystokratą, poetą i politykiem. U nas rządzi na forum i pilnuje strony technicznej strony. Ukończył teologię katolicką i... przejrzał. Teraz szuka (po amatorsku) filozoficznych uzasadnień swej wiary. Tradycja helleńska. Rutilius Martinus Vagner | Utwórz swoją wizytówkę

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


12
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics