Kościół, naród i islam – Winnickiemu

Bezpośrednim impulsem do tego wpisu był wywiad, jaki tygodnikowi „Do rzeczy” w osobie Tomasza Terlikowskiego udzielił jeden z liderów Ruchu narodowego – Robert Winnicki. Pomijam kwestie czysto polityczne, bo tym w blogosferze się nie zajmujemy, chciałbym jedynie skupić się na jednym elemencie programu młodego polityka. Sporo w tej rozmowie jest o islamie. Jeśli chodzi o Polskę, to kwestię arabsko-żydowską kwituje:

Ale z perspektywy polskiej ważne nie są racje żydowskie czy palesteńskie, tylko dwie rzeczy: żeby Polska mogła prowadzić interesy na Bliskim Wschodzie i żeby chrześcijanie cieszyli się bezpieczeństwem w Ziemi Świętej.

I potem zaczyna się autor wikłać sugerując, że muzułmanie mogliby być lepsi pod tym względem od Żydów, bo ci ostatni to wprawdzie cywilizacja Zachodu, ale Zachodu już zainfekowanego, przeżartego zgnilizną, z gejowskimi paradami. Ale nie chciałbym bynajmniej muzułmanów w Europie:

„nie chciałbym, żeby Europa poszła drogą Rzymu, który upadł, bo pozwolił na masowe wtargnięcie hord ludzi z zupełnie innego świata. My żyjemy w okresie, gdy muzułmanie juz są w Europie bardzo liczni i szykują się do zniszczenia naszej cywilizacji.

Na problemy Zachodniej Europy Winnicki nie ma rozwiązania (ja też nie),

Jedno jest dla mnie pewne: trzeba natychmiast zatrzymać napływ nowych muzułmańskich imigrantów. To jest absolutna podstawa

Do Polski powinniśmy ich po prostu nie wpuszczać.

A Polska – i tu płynnie zmieniamy temat – którą chciałby pan Winnicki budować, to… Wielka Polska Katolicka. Czyli robi się zabawnie.

W tym miejscu wypada przypomnieć panu Winnickiemu, że współczesny Kościół katolicki, to jakby troszkę inny Kościół katolicki, niż ten, na którym tożsamość narodową budowano pod zaborami czy w dwudziestoleciu międzywojennym. To Kościół po Soborze Watykańskim II i Nostra aetate, to Kościół asyżańskich modlitw o pokój i całowania Koranu przez papieża. Politykę Jana Pawła II trafnie punktowała w tym względzie Oriana Fallaci. Przez chwilę, za Benedykta, mogło wydawać się, że ten trend wyhamował, że ekumenizm ograniczony został do wewnątrzchrześcijańskich przepychanek teologicznych.

Nowy pontyfikat zawsze rodzi nadzieje jednych i obawy drugich, a pytania u wszystkich. Sądzę, że po ostatnich posunięciach Franciszka kurs maluje się dość wyraźnie. Oto papież odwiedza Lampeduzę, wyspę, gdzie trafiają wszyscy wyłapani przez straż przybrzeżną nielegalni emigranci.

Franciszek chce opłakiwać tych, którzy zginęli w drodze do Włoch i apelować o pomoc dla przybywających imigrantów – wyjaśniono wcześniej w Watykanie (link)

imigranci

[imigranci o pomoc dla których apeluje papież]

 Przedstawiciele biura uchodźców ONZ zawyli z zachwytu

Była to wizyta bardzo ważna. Kto bardziej niż Papież potrafi skupić uwagę opinii publicznej na problemach dotyczących migrantów, a zarazem zachęcić nas do większej tolerancji i solidarności? To znaczący gest. Symboliczne jest to, że na pierwszą podróż swego pontyfikatu wybrał on właśnie tę maleńką wysepkę.

Papież pokazał, że nielegalni emigranci to coś więcej niż tylko liczby obrazujące kryzys humanitarny – podkreśla z kolei Flavio Di Giacomo z Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji.

„Anioł posłany z nieba” – tak swe spotkanie z Papieżem określił Omar. Jest muzułmaninem. Uciekł z Tunezji na początku „arabskiej wiosny”. Obecnie pracuje w centrum niosącym pomoc nielegalnym imigrantom. „Zwycięża zawsze ten, kto kocha. Zwycięża ten, kto szanuje godność i kto jest szczery! Zwycięża czyste serce. Jestem przekonany, że Papież zrobi jeszcze dla nas bardzo wiele. Chcę mu podziękować za to, że był. I tak jak on modli się za nas, ja modlę się za niego” – zapewnia Omar. (link)

Entuzjazm młodego muzułmanina nie dziwi, gdyż nie tylko obecność papieża była symboliczna, ale także pozdrowienia z okazji ramadanu skierowane do wyznawców Allaha

„I sent heartfelt greetings to dear Mulsim immigrants who, this evening, will begin the Ramadan fast, and wish them them abundant spiritual rewards,” (link)

[Papież błogosławi dziecko. Muzułmańskie? Nie zdaje sobie sprawy, że jest to broń, którą islam obali Europę?]

To tylko niektóre głosy z narastającego chóru:

Przewodniczący Caritas Internationalis dołączył do apelu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców oraz wielu religijnych instytucji domagających się większej ochrony praw przybyszów.

Spośród chóru niektórzy się wyłamują, ale to tylko prawicowa „ekstrema”, którą szybko, po katolicku ustawiono.

Najbardziej poczytne pismo katolickie we Włoszech „Famiglia Cristiana” wyraziło oburzenie tym, że katoliccy politycy w tym kraju nie stanęli w obronie papieża Franciszka, krytykowanego za słowa o konieczności niesienia pomocy imigrantom z Trzeciego Świata.(link)

Czy już wszystko jasne? Czy trzeba może większymi literami? Proszę bardzo. Większymi literami wyraził to rozmówca Winnickiego z cytowanego na początku wywiadu – Terlikowski, chyba dość dobrze poinformowana (kościelnie) osoba.

„Pewien biskup powiedział mi, że z tym trzeba się zwyczajnie pogodzić. Europa jest pociągiem, który z zmierza w przepaść i nie da się go zatrzymać. Jedynym, co nam zostaje, jest obrona tego, co najważniejsze, czyli chrześcijaństwa, i przekazanie go dalej tym, którzy przyjdą po nas”

Wszyscy prawicowi pożyteczni idioci, którzy ciągle wierzą, że cywilizację Zachodu ocalić może jedynie powrót do „chrześcijańskich korzeni” powinni sobie to zdanie dobrze przemyśleć, bo inaczej obudzą się z ręką w nocniku.

Kościół Europę już spisał na straty. Jest mu ona obojętna, i tak z większości Europejczyków nie da się wydusić już więcej, a będzie gorzej. Swoje msze mogą natomiast odprawiać choćby i w przepasce z trawy przy dźwięku tam-tamów w dowolnym artykułowanym języku, na który da się przetłumaczyć biblię (obecnie to już 1275 języków). Jeśli wyciąga rękę do imigrantów, to wyłącznie po to, by ich (przynajmniej niektórych) zwerbować, a reszta, gdy już zburzy cywilizację Europejską, by pozwoliła Kościołowi trwać, choćby w suterynach.

 Europę ocalić może jedynie powrót do korzeni, do religijnych korzeni. Ale nie są to korzenie bliskowschodniej wiary w Jezusa.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (7)
  • Świetny (3)
  • Niezły (3)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

One thought on “Kościół, naród i islam – Winnickiemu

  1. Jednej rzeczy tu brakuje: Winnicki to MW, a konkretnie były prezes.

    PS: judeokatole już szykują import kolorowych do Polski, oczywiście pod płaszczykiem miłosierdzia wobec prześladowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • Kafir (alias Zaratustra)Kafir (alias Zaratustra)

    Kafir, znaczy niewierny, tak muzułmanie określają wszystkich, poza sobą. Jako poganin, miano to noszę z dumą.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


11
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics