Ilość a jakość

Rocznik Statystyczny Kościoła: Afryka kontynentem nadziei, Europa w stagnacji
Radio Watykańskie/a.
Kościół katolicki najdynamiczniej rozwija się w Afryce i Azji. Europa przeżywa okres widocznej stagnacji. Na wszystkich kontynentach jest obecnie 1,131 mld katolików, którzy stanowią niewiele ponad 17 proc. światowej populacji.
(…)

Choć w Europie mieszka prawie jedna czwarta wszystkich katolików, to ich liczba wzrosła zaledwie o 1 proc., przy zasadniczej stagnacji przyrostu naturalnego. Liczba ochrzczonych zdecydowanie zwiększyła się natomiast w Afryce — o 22 proc. Wciąż najwięcej, bo ponad połowa katolików mieszka w obu Amerykach. Rocznik Statystyczny Kościoła informuje o prężnym wzroście liczby diecezji i innych jednostek administracyjnych oraz o dostrzegalnym rozwoju oś rodków duszpasterskich. Tu widoczne są pewne nierówności. Wciąż brakuje struktur duszpasterskich w Afryce i Azji. Na Czarnym Lądzie na statystycznego księdza przypada dwa razy więcej wiernych niż w Europie. W skali światowej można mówić o wzroście — o 0,5 proc. — liczby kapłanów. Ubywa ich na Starym Kontynencie i w Ameryce Północnej, a przybywa w Afryce i Azji. Te dwa ostatnie kontynenty są jednocześnie jedynymi, gdzie wzrosła liczba braci i sióstr zakonnych. Pewną ciekawostką jest fakt, że coraz więcej osób studiuje filozofię i teologię. Rocznik Statystyczny Kościoła informuje zarazem o wzroście — w skali światowej — liczby kandydatów do kapłaństwa.

Jak widać tam, gdzie ludzie żyją dostatnio i są nieźle wykształceni – tam chrześcijaństwo nie ma większych szans. Sądzę, że tu właśnie też leżało źródło sukcesu chrześcijaństwa w starożytności. (pisałem o tym na forum historyków), że źródło nie leżało w jakiejś szcególnej trafności czy tym bardziej „prawdziwości” idei w ogóle, ale trafności w odniesieniu do potrzeb ludzi ubogich, których nie było stać na udział w misteriach. Jak trafnie opisał ich Celsus grępląrze, szewcy, folusznicy, ludzie nieokrzesani i prości. A, ze ludzie ubodzy mają zwykle więcej dzieci (strategia prokreacyjna słabych – ilością przykryć jakość) rozmnażali się intensywniej i to dlatego (jak pisał socjolog Rodney Stark chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się 40% na dekadę (choć ponoć według nowszych ustaleń było to tylko 17% – co bardziej prawdopodobne)). Czyli przede wszystkim nie na drodze nawracania nowych członków, ale rozmnażania starych.

Zresztą żaden wykształcony człowiek nie mógł poważnie myśleć o czczeniu skazanego za bunt cieśli z Galilei (vide Fronton, Celsus, Porfiriusz, Julian i miażdżąca większość senatu i arystokracji rycerskiej). Dopiero w III-IV wieku zaczęli się wśród chrześcijan w większej liczbie rodzić osoby na tyle inteligentne by zdobywać poważne (czytaj = helleńskie = pogańskie) wykształcenie i podjąć polemikę wartą odnotowania (Orygenes, Augustyn i… może ktoś jeszcze?).

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (0)
  • Świetny (0)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • RutiliusRutilius

    Historyczny Rutilius był rzymskim arystokratą, poetą i politykiem. U nas rządzi na forum i pilnuje strony technicznej strony. Ukończył teologię katolicką i... przejrzał. Teraz szuka (po amatorsku) filozoficznych uzasadnień swej wiary. Tradycja helleńska. Rutilius Martinus Vagner | Utwórz swoją wizytówkę

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


58
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics