Genetyka potwierdza Biblię?

Potwierdziła się bowiem zapisana w Biblii tradycja o jednym człowieku u początku ludzkości, zwanym w genetyce Y-chromosomalnym Adamem. Żył on, jak wskazują na to najnowsze badania (Henn et al., 2011), zapewne w Afryce Południowej, zwłaszcza w okolicach dzisiejszego państwa Botswana i rejonu niecki pustyni Kalahari (zob. też praca Batini et al. 2011). Praojcu ludzkości prowizorycznie przypisuje się czas życia niekiedy około 200 000 lat temu 

Gdy przeczytałem powyższe zdanie na jednym z blogów stwierdziłem, że to doskonały dowcip. A raczej byłby to dowcip, gdyby autorem był ktoś, kto zna się na genetyce choćby w podstawowym stopniu. Niestety, wielu laików traktuje te "rewelacje", podobnie jak głośne swego czasu doniesienia o "mitochondrialnej Ewie" całkiem serio, jako potwierdzenie, a przynajmniej istotny krok w kierunku potwierdzenia "prawdy objawionej". Musiła mieć poczucie humoru i sporo zlośliwości genetyk, który te określenia ukuł, to wręcz idealna pułapka na ignorantów. Już choćby dalszy ciąg powyższego tekstu (na stronie "Skąd pochodzą Polacy) pokazuje, że koncepcja ta do biblijnej ma się jak pięść do nosa. "Księga objawiona" bowiem mówi o Adamie i Ewie, którzy żyli raptem 5772 lat temu, podczas gdy Y-chromosomalny Adam żył nieco wcześniej, czyli stokilkadziesiąt tysięcy lat przed stworzeniem (biblijnego) świata. Autor powyższej notki bardzo żałuje, że większość uczonych przyjmuje, że było to 130.000 lat temu, wolałby, by było to wspomniane 200.000. Dlaczego? Gdyż tylko wtedy byłaby jakaś szansa na spotkanie z mitochondrialną Ewą!

Pomijając już chronologię, sugerowanie, iż ów Adam Ygrekowski i Ewa Mitochondrycka mają coś wspólnego z obrazem biblijnym zdradza niezrozumienie tego, o co w całej tej hipotezie chodzi. Żaden uczony nie twierdził Bowiem, że ludzkość się zaczęła od owego Adama czy Ewy. Ów Adam, a wcześniej Ewa byli jednymi z członków jednej z populacji naszego gatunku, może nawet pierwszej tej populacji, choć równie prawdopoodbne, że po prostu jedynej, która przetrwala. Mieli to szczęście (w małych populacjach nie musiała być to zasługa płynąca z posiadania jakichś konkretnych cech zwiększających szanse na przeżycie, mógł tu zadziałać po prostu przypadek – dryf genetyczny), że ich potomstwo jako jedyne przeżyło. Nie trzeba sobie wyobrażać żadnego kataklizmu. Dla uproszczenia załóżmy, że populacja sklada się z 4 osobników (Adam, Ziutek, Franek i Pankracy). Każdemu z nich udało się spłodzić 3 dzieci, – Adamowi 3 synów, Ziutkowi 1 syna i 2 córki, Frankowi 2 synów i 1 córkę a Pankracemu 3 córki. Tym samym chromosom Y Pankracego został już z puli wyeliminowany, a gdy jego córki urodzą synów, bedzie to Y od Adama (największe szanse), Franka albo Ziutka. Ale syn Ziutka mógł w ogole nie dożyć do wieku rozrodczego zjedzony przez krokodyla, jeden z synów Franka okazał się gejem, a drugi spłodził same córeczki. W rezultacie wszyscy chłopcy w nowym pokoleniu będą dziedziczyć chromosom Y po Adamie, który ani nie był pierwszym mężczyzną, ani nie musial być najlepszym inseminatorem. Podobnie, choć wcześniej miała się rzecz z Ewą.

 

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (1)
  • Świetny (3)
  • Niezły (2)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (1)

3 thoughts on “Genetyka potwierdza Biblię?

  1. Próby naukowego podejścia do historii biblijnych traktuję jako ciekawostkę. Np teoria, która mówi, że przejście przez morze czerwone oznaczało, przejście przez bagnisty przesmyk, gdzie egipskie rydwany grzęzły.
    Naukowcy jednak powinny poznać słowo „dość” oraz „przesada”.
    ps Czekam na wyjaśnienie wizji z płonącym krzewem i głosami (czyżby udar słoneczny?).

    • Moim zdaniem jedynym uprawnionym podejściem naukowym do Biblii jest podejście: „Jak powstał ten mit” i ewentualnie „komu on służy”.

  2. Próby zrozumienia i zbadania jakiegokolwiek zagadnienia są zwykle godne pochwały. Natomiast wyciąganie ze swoich i cudzych badań zbyt pochopnych wniosków już niekoniecznie. Niestety, nie wszystkim starcza pokory i skromności by ograniczyć swoje wypowiedzi do tych obszarów, które faktycznie zbadali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • ZoroastresZoroastres

    Mój pseudonim pochodzi od bohatera książki Nietzschego, mojego ulubionego filozofa. Jestem hellenistą reformowanym, współautorem projektu Olympeion, w ramach którego szukamy współczesnych form dla swej wiary (patrz też blog olympeion). Hobbystycznie zwalczam monoteizmy, takie jak chrześcijaństwo czy islam (na blogu panislam). Łączę w tej krytyce podejście socjologiczne z inspiracjami nietzcheańskimi. Nie mam natomiast - wbrew pozorom - nic wspólnego z zaratustrianizmem. Przeczytaj też : wywiad ze mną

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


14
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics