Fiasko strategii „na świętego Franciszka”

Ideę dialogu między islamem i chrześcijaństwem łatwo jest głosić z papieskeigo czy biskupiego stolca usytułowanego w którejś z europejskich metropolii. Sprawa nie wygląda już tak różowo z perpektywy Abudży. Gdy perspektywa ustanowienia społeczeństwa islamskiego opartego na prawie Koranu staje się realna, gdy na przeszkodzie sto tylko istnienie pewnej liczby innowierców, po cóż islamistom dialog? Dialog potrzebny jest wszak do zdobywania przyczułków, uzyskania praw przez emigrantów należnych dotąd obywatelom, dialog służy jako parasol dla zbudowania bazy pod działalność propagującą islam w społeczeństwie laickim czy w większości chrześcijańskim. W Nigerii tymczasem, gdzie liczba wyznawców proroka zbliża się powoli do połowy, a na północy kraju stanowią większość, zaczynają juz niecierpliwie przebierać nogami. W rezultacie w okolicach świąt bożonarodzeniowych zginęło w zamachach już ponad 40 chrześcijan. Podpalane są chrześcijańskie sklepy i domy liderów społeczności chrześcijańskich. Nie dziwi zatem, pełna goryczy postawa młodych chrześcijan, którzy stracili w nich rodziny.Najwyraźniej, co przyznaje ich pasterz, abp Onayeka, praktykowane dotąd strategia św. Franciszka, który bez broni udawał się nawracać muzulmanów już młodych nie przekonuje. Św. Franciszek nie miał wszak żony i dzieci.

Młodzi chrześcijanie kpią z naszej postawy. Pokazują nam ofiary islamskich fanatyków i mówią: zobaczcie, do czego doprowadził wasz dialog. […] Pokojowe współistnienie chrześcijan i muzułmanów w Nigerii jest zagrożone[…] bardzo trudno jest odeprzeć argumenty rozgoryczonych chrześcijan. Przeciwko nim występują bowiem religijni fanatycy, którzy wierzą iż pójdą do raju za to, że wysadzą się w powietrze przed katolickim kościołem. […] Niektórzy we wspólnocie chrześcijańskiej przyjmują to wszystko z poczuciem bezradności. Inni nie rozumieją po prostu, co się dzieje. Ale są też młodzi, którzy są bardzo rozgniewani i grożą, że udadzą się w rejony kontrolowane przez islamistów i sami wyrównają rachunki. Staraliśmy się ich uspokoić. Ale z całą stanowczością oświadczyliśmy rządowi, że jeśli chce uśmierzyć gniew młodych, którzy stracili swych krewnych i przyjaciół, to musi ich przekonać, że sam jest w stanie sprostać tej sytuacji i zlikwidować terrorystów. Zresztą na miejscu zamachu był minister spraw wewnętrznych. I młodzi mu powiedzieli: «Potraficie nas obronić? Jeśli nie, powiedzcie nam to otwarcie, a my obronimy się sami». Ja jako biskup muszę przyznać im rację. Nie mogę ich za to ganić. Albo rząd nas obroni, albo każdy będzie sam bronił własnej rodziny i własnego mienia” kosciol.wiara.pl.

Co zostanie z ewangelicznej etyki niestosowania przemocy, nieprzeciwstawiania się jej przemocą, gdy władza jednak okaże się bezradna?

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (2)
  • Świetny (2)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (1)

One thought on “Fiasko strategii „na świętego Franciszka”

  1. Powinni pomyśleć o organizacji milicji do samoobrony. Jednak istnieje ryzyko, że takie milicje przekształcą się w szwadrony śmierci i poza obroną własnych, zaczną terroryzować drugą stronę. Pal licho fanatyków, ale pewnie nie każdy muzułmanin popiera przemoc w stosunku do chrześcijan. Trudna sprawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • Kafir (alias Zaratustra)Kafir (alias Zaratustra)

    Kafir, znaczy niewierny, tak muzułmanie określają wszystkich, poza sobą. Jako poganin, miano to noszę z dumą.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


7
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics