Dwie diagnozy

 

Koran nakazuje narzucanie religii siłą, mieczem […] Świadczy o tym historia najazdów […]. Dlatego muzułmanie nie uznają wolności religijnej ani dla siebie, ani dla innych. Nie dziwi to, że wszystkie kraje arabskie i muzułmańskie odmawiają pełnego stosowania praw człowieka, usankcjonowanych przez Narody Zjednoczone. […]Koran daje muzułmaninowi prawo do sądzenia chrześcijan i zabijania ich w ramach dżihadu (świętej wojny).

Gdzie i z czyich ust padły te słowa? O dziwo, padły one w przedostatnim dniu Synodu dla Bliskiego Wschodu z ust biskupa Raboula Antoine Beyluni ordynariusza z Libanu, Libanu który uchodzi za kraj względnie tolerancyjny, pozwalający nawet innowieracom zajmowac pewne stanowiska publiczne.Podkreśla się, że to „najbardziej radykalne stanowisko ze wszystkich przedstawionych podczas kończącego się w niedzielę synodu” *). Swoją drogą to zastanawiające, czy to nie delegaci z krajów bardziej styrranizowanych przez szariat nie powinni zajmować ostrzejszego stanowiska? Bynajmniej. Właśnie oni mają największe powody do strachu, wypowiadając bodaj słowo przeciwko „bratniej religii” ryzykowali by iż nie zostaną w ogóle wpuszczeni do swej diecezji, a ich owieczkom los groziłby jeszcze straszliwszy. Stąd też głos Beyluniego pozostaje osamotniony i zapewne nie wywrze wpływu na postanowienia końcowe synodu. Ich linię można natomiast przewidzieć już teraz, choćby na podstawie oficjalnego stanowiska w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Jak można było obstawiać w ciemno, mamy tam standardową watykańską pacyfistyczną gatkę-szmatkę:

Potępiając przemoc, z jakiejkolwiek strony ona pochodzi, i wzywając o sprawiedliwe oraz trwałe rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego…

Ale zaraz potem przestaje być już tak neutralnie:

…wyrażamy naszą solidarność z narodem palestyńskim, którego obecna sytuacja sprzyja fundamentalizmow*

Jak widać to wysadzani przez ostatnie dziesięciolecia Żydzi są winni, że się ich wysadza. Już znowu wszystko wiadomo! Stare, ale ciągle chwytliwe. Słowa te zostaną zapewne przyjęte z owacjąna stojąco wśród antysemickiej i filoislamskiej europejskiej lewicy.

To, że głos Beyluniego nie będzie miał najmiejszego wpływu na końcowe dokumenty synodowe jasnej jest zresztą po tym, jak ten najradykalniejszy na synodzie krytyk islamu zakończył swą wypowiedź, zapytany, czy w związku z tym jego zdaniem należy odstąpić do dialogu, odpowiedział:

Nie, z całą pewnością nie. Ale trzeba wybrać tematy do dyskusji i chrześcijańskich rozmówców – zdolnych i dobrze poinformowanych, odważnych i pobożnych, mądrych i ostrożnych, którzy będą mówić prawdę z jasnością i przekonaniem.

Zatem zasadniczo nie wnosi sprzeciwu. Zaraz, zaraz, ale czy to, co powiedział oznacza, że dotąd owym dialogiem kierowały miernoty, źle poinformowane, tchórzliwe i mające swą religię w braku poważania, głupie i brawurowe, która kłamały wypowiadając się ciemno i bez przekonania? Byłbym skłonny zgodzić się z taką diagnozą, którą pokrętnie, ale jednak można wyczytać ze słów biskupa, zwłaszcza jeśli się nałoży nań „filtr jezyka dyplomatycznego”. Rozszerzyłbym ją nawet na przedstawicieli niekościelnej „elity” europejskiej, pozostałych członków Trójprzymierza, która zgodziła się na wszystko, byleby jej nafty nie zakręcono.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (0)
  • Świetny (1)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • Kafir (alias Zaratustra)Kafir (alias Zaratustra)

    Kafir, znaczy niewierny, tak muzułmanie określają wszystkich, poza sobą. Jako poganin, miano to noszę z dumą.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


15
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics