Debata o Jezusie w TP – nowy głos

Czytelnicy „Tygodnika Powszechnego śledzący odbywającą się tam debatę teologiczną o Jezusie ich tezach na jego temat słynnego apostaty prof. teologii Tomasza Polaka (dawniej Węcławskiego), mogliby dojśc do wniosku, że sprawa wycichła pod ciężarem miażdżących argumentów, jakimi krnąbrny teolog został zarzucony. Nic bardziej mylnego. Głos w tej dyskusji został po prostu przykręcony. Mimo, iz do redakcji spływały stale kolejne teksty ta ogłosiła, że debata „zanika”.
Jeden, nieopublikowany w TP tekst zamieszczono właśnie na stronie Pracowni Pytań Granicznych autorstwa Dariusza Kota. Cały tekst jest warty polecania, pokazuje stan obecnych badań historyczno religioznawczych i teologicznych na temat Jezusa.

Kilka fragmentów na zachętę (cytuję w uporzadkowaniu tematycznym, nie w kolejności pojawiania się w tekście):

na temat: Jezus Żyd czy chrześcijanin: Już same tytuły ważniejszych prac wskazują, że specjaliści akcentują obecnie przynależność Jezusa do judaizmu, a nie do chrześcijaństwa. (…)Trzej powyżsi badacze, mimo odmiennych orientacji religijnych, są zgodni co do kulturowo-religijnego „usytuowania” nauczyciela z Nazaretu. Zupełnie już współcześnie wiedza o przynależności Jezusa do judaizmu osiągnęła etap, na którym Matt Jackson McCabbe, kierujący w renomowanym, międzyna rodowym Towarzystwie Literatury Biblijnej badaniami nad judeo chrześcijaństwem, może powiedzieć:
„Istnieje właściwie powszechna niepisana zgoda wśród współczesnych badaczy, że nazywanie Jezusa chrześcijaninem więcej pogmatwa, niż wyjaśni w sprawie religii, za jaką się on opowiadał”

Zdaniem Jacksona McCabbe odkrycie „Rękopisów znad Morza Martwego” odegrało ogromną rolę we współczesnym „przesunięciu” postaci historycznego Jezusa, a nawet wczesnych ruchów pojezusowych, w obręb judaizmu. Okazało się mianowicie, że „wiele z tego, co tradycyjnie wiązane było wyłącznie z chrześcijaństwem, w istocie cechowało także inne ruchy żydowskie w pierwszym wieku”. (…)„Uczniowie Jezusa — wnioskuje McCabbe — nie byli ani jedynymi w tamtym okresie Żydami, głoszącymi, że posiadają nowe, przełomowe przepowiednie, ani jedynymi głoszącymi, że odkryli mesjasza”.

Na temat rzekomej boskiej samoświadomości Jezusa – przytaczno tu jako argument wypowiedź o rozwodach
Mk 10:9: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!”. (…) Według Sandersa nie mamy tutaj jednak do czynienia z jakąś unikalną znajomością Bożego umysłu, właściwą tylko Jezusowi, ale z interpretacją ogólnie dostępnej Żydom wiedzy o zamysłach Jahwe, zawartej w Księdze Rodzaju. (…) było [to> popularne także we współczesnej Jezusowi sekcie z Qumran. Qumrański Dokument z Damaszku 4, 20-21 w tłumaczeniu Gezy Vermesa brzmi: „powinien zostać uznany za przyłapanego na cudzołóstwie dwukrotnie, jeśli bierze sobie drugą żonę, podczas gdy pierwsza wciąż żyje, gdyż zasadą stworzenia było mężczyzną i kobietą On ich stworzył”.

Inny fragment przytaczany jako argument przez oponentów Mk 2:7 „On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, oprócz jednego Boga?” Sanders i tutaj wskazuje na kontekst z Qumran. W Modlitwie Nabonidusa ostatni z królów babilońskich wspomina uleczenie przez egzorcystę: „Miałem zły wrzód przez siedem lat… a pewien egzorcysta wybaczył mi grzechy. Był on Żydem (…) [7>. Na skutek wybaczenia grzechów król zostaje uzdrowiony. W Modlitwie mamy więc o wiele dalej idące sformułowanie, niż to z Ewangelii Marka

Na temat Kazania na górze, gdzie Jezus rzekomo stawia się na równi z Bogiem (chodzi o formułę powiedziano wam … a ja wam powiadam)
Sanders komentuje: Jezus nie sprzeciwia się Prawu, tylko uzupełnia je i nawet zwiększa stawiane przez Prawo wymagania! „Jeśli naśladowcy Jezusa nigdy nie ulegają pragnieniu cudzołóstwa, nie popełnią go; jeśli nie gniewają się, nie będą zabijać; jeśli nie będą się rozwodzić (trzecia antyteza), nigdy nie przekroczą prawa, zabraniającego powrotu do pierwszego małżeństwa po rozwodzie i ślubie z inną osobą. Nie jest przeciw Prawu bycie bardziej prawym, niż Prawo tego wymaga” Autor wskazuje następnie, że w tym rygoryzmie również nie był oryginalny ani jedyny.

Na temat tego, czy Jezus odcinał się od polityki i czy był otwarty na nauczanie gojów:
Motywy te mogły jednak zostać umieszczone w ewangeliach dopiero w latach osiemdziesiątych, gdy chrześcijanie szukali jakiegoś uzasadnienia dla swego rozstania z judaizmem po przegranych zmaganiach z ruchem rabbinistycznym. Gerd Ludemann, podobnie jak wielu innych badaczy, zwraca także uwagę, że gdyby Jezus faktycznie nauczał nie-Żydów i wygłaszał wezwania w rodzaju „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28:19), bardzo trudno byłoby wytłumaczyć późniejsze pawłowe problemy z przekonaniem jerozolimskiego centrum ruchu do dokładnie takiej samej działalności (por. Ga 2 i Dz 15)

Na temat rzekomej odkupieńczej śmierci Jezusa na rzecz której przytacza się zdanie ze sceny rozmowy z synami Zebedeusza, gdzie Jezus i strofuje iż pragną władzy i stwierdza, że Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mk 10, 45)
Autentyczność motywu rozmowy z synami Zebedeusza (Mk 10: 35-45) wydaje się jednak wielce wątpliwa. Jak zauważa Ludemann, anegdota ta stoi w wyraźnej sprzeczności z zachowanymi we wcześniejszej tradycji obietnicami Jezusa, dotyczącymi doniosłej roli uczniów w nadchodzącym Królestwie [16>:
Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sądzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto więcej sprawy doczesne! (1 Kor 6:2-3).(…) Biorąc pod uwagę kolejność powstania Listu do Koryntian i Ewangelii Marka, a także fakt, że uczniowie nie doczekali się nadejścia Królestwa i objęcia uprzywilejowanych ról „sędziów nad światem i aniołami” — Ludemann tłumaczy wersje markową jako jego własną próbę odpowiedzi członkom wspólnoty, zaskoczonym i zawiedzionym takim obrotem rzeczy.

W dalszej kolejności artykuł mówi o kwestii czy Jezus był prorokiem czy Mesjaszem. Tutaj nie do końca zgadzam się z jego tezami (iż Jezus był po prostu prorokiem: przekonuje mnie rozumowanie Hyam Maccobyiego, który twierdzi, że Jezus zaczynał jako prorok apokaliptyczny, ale w pewnym moemncie przekonano go albo sam doszedł do tego wniosku, by przyjąć rolę mejsasza, wyzwoliciela Izraela spod rzymskiej okupacji. Oczywiście nie przestał być apokaliptykiem więc zamiast wszcząć autentyczne zbrojne powstania na szeroką skalę, jak to uczynił później prawdziwy – uznany przez Izraela mejsasz – Bar Kochba – Jezus czekał na Górze oliwnej na cud, podlił się, aby legiony anielskie wsparły go w walce – stąd uważał, ze z taką pomocą wystarczy ledwie kilka mieczy.

Na temat tego, czy Jezus zapowiadał swoje zmartwychwstanie:
gdyby faktycznie Jezus zapowiedział swe zmartwychwstanie niezrozumiała były negatywne reakcje uczniów na wieść o pustym grobie Jezusa. U Marka niewiasty są zdumione i boją się. Jedenastu — u Łukasza — uważa słowa niewiast za „czczą gadaninę” i nie wierzą. Tomasz — u Jana – dotyka ran Jezusa, aby się przekonać. Uczniowie zamykają się w wieczerniku. Zaczynają uciekać z Jerozolimy, ich strach rośnie. (…) [taka zapowiedź> przecież powinna była spowodować, że uczniowie reagowaliby na wieść o pustym grobie ze zrozumieniem, a nawet radością: przepowiednia ich Mistrza się spełniła!

Na temat bożego synostwa Jezusa
Z tym samym brakiem krytycznego dystansu, ks. Witczyk cytuje — bardzo pierwotne — sformułowanie z Rz 4a: „został ustanowiony według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy synem Bożym”. Co to jednak znaczy „ustanowiony”? — wypadałoby chyba zapytać. Czyżby Jezus nie urodził się od razu jako „Syn Boży”? Nie odpowiemy na rodzące się tu pytania, dopóki nie opiszemy najwcześniejszej chrystologii jako ewoluujacej z tekstu na tekst: od tej tutaj wersji Pawła z Rzymian, przez Marka (usynowienie w chwili chrztu), przez Mateusza i Łukasza, gdzie mamy „syna poprzez urodzenie”, aż po ewangelistę Jana, u którego „usynowienie” trwa od zawsze ( Jezus jako „odwieczne Słowo”wink. Jak celnie zauważył James Dunn w swym „ Jezusie pamiętanym” (2006), im późniejszy tekst, tym Jezus wcześniej zostaje „usynowiony” i jednocześnie bardziej wywyższony.

Na temat ewangelii dzieciństwa i wieczystego dziewictwa: Ponieważ ks. Witczyk w trakcie całej rozmowy wyrażał się o Meierze w samych superlatywach i powoływał na wyniki jego badań z pełnym zaufaniem, byłem niezmiernie ciekaw, jak ksiądz prowadzący ten wywiad zareaguje w pewnym momencie na wiadomość, że tzw. „wieczyste dziewictwo” matki Jezusa to tylko fikcja teologiczna, gdyż Jezus miał kilku rodzonych braci i kilka sióstr [27]. Niestety, o tym akurat szczególe, o który aż się prosiło, biorąc pod uwagę charakter rozgłośni — ks. Witczyk z jakiegoś powodu nie wspomniał ani razu.(…)
[27]Meier, podobnie jak większość krytycznych badaczy, odrzuca przekonanie, że nowotestamentalni bracia Jezusa z Mk 6:3; Mt 12:46; J 2:12 itd. byli jego kuzynami. “Jeśli — abstrahując od wierzeń i późniejszych nauk Kościoła — historyk lub egzegeta proszony jest o sformułowanie osądu na podstawie tekstów Nowego Testamentu i patrystycznych, które przeanalizowaliśmy (rozpatrywanych po prostu jako źródła historyczne), najbardziej prawdopodobna opinia będzie brzmiała, że bracia i siostry Jezusa byli prawdziwym rodzeństwem”. (John P. Meier, Family, Marital Status and Status as a Layman, w: tegoż, A Marginal Jew, t. 1, s. 331). Co najdziwniejsze, książka Meiera posiada imprimatur.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (0)
  • Świetny (0)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • RutiliusRutilius

    Historyczny Rutilius był rzymskim arystokratą, poetą i politykiem. U nas rządzi na forum i pilnuje strony technicznej strony. Ukończył teologię katolicką i... przejrzał. Teraz szuka (po amatorsku) filozoficznych uzasadnień swej wiary. Tradycja helleńska. Rutilius Martinus Vagner | Utwórz swoją wizytówkę

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


15
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics