Czy film Agora jest antychrześcijański?

Filmowi Agora czyni się zarzut, ze jest anty chrześcijański. Zapewne obrona przedstawionej tam wizji aleksandryjskich chrześcijan i św. Cyryla dokonywana przez poganina może się wielu wydawać mało wiarygodną. Dlatego pozwolę sobie niniejszy blogowy wpis złożyć wyłącznie z cytatów, najwybitniejszej chyba polskiej historyk starożytności chrześcijańskiej Ewy Wipszyckiej. W jej fenomenalnej książce „ Kościół w epoce późnego antyku”;; (1194) znajdujemy kilka bardzo ciekawych fragmentów o negatywnych bohaterach Agory, zarówno Cyrylu, jak i jego parabalanoi.

Szczególnie polecam rozdziały poświęcone sporom doktrynalnym na Wschodzie, pokazują „jak wykuwało się katolickie credo”;;. W tym poświęconym kontrowersji ariańskiej czytamy (s. 200) o Nestoriuszu, że

„w początkach swego episkopatu (428-431) z wyjątkowa gorliwością podjął działania przeciwko heretykom w Konstantynopolu. Miał on wypowiedzieć znamienne zdanie: „Daj mi, cesarzu, ziemię oczyszczoną z heretyków, a ja ci się niebem odpłacę! Obalaj wraz ze mną heretyków, a ja ci Persów powalić pomogę!” (Sokrates, HK, 7, 29) Już piątego dnia po ordynacji chciał zburzyć potajemne miejsce kultu arian, wówczas oni sami podłożyli tam ogień, a pożar strawił wówczas sąsiednie budynki; ryzyko większego pożaru i zamieszek było realne.

Z pewnością nie wszyscy chrześcijanie popierali gwałty popełniane w imię wiary, nawet z najlepszą wolą. Ślady takich postaw znajdujemy u Sokratesa. Opowiadając o brutalnych akcjach pewnego katolickiego biskupa Synnada, niewielkiego miasta w Azji Mniejszej, który wyrzucał macedonian z miasta i okolicznych wsi, dodał on taki komentarz (7, 3): „A robił to nie dla Kościoła, bo ortodoksyjny Kościół nie miał zwyczaju uciekać się do prześladowania, ani dla gorliwości i w obronie prawdziwej wiary, lecz ulegając chorobliwej chciwości.” Na końcu relacji o zamordowaniu w Aleksandrii przez chrześcijański tłum pogańskiej filozofki Hypatii, za którą to zb rodnię przynajmniej pośrednio był odpowiedzialny tamtejszy biskup Cyryl, historyk napisał: „Zbrodnia ta ściągnęła na Cyryla i na Kościół w Aleksandrii niemało hańbiących zarzutów. Bo ci, co żyją według religii Chrystusowej, nie mają absolutnie nic wspólnego z morderstwami, bitwami i podobnymi do tych sprawami.” (7, 15) Dzieło Sokratesa dostarcza jednak aż nadto dowodów dla tezy przeciwnej…

Opowiadania o gwałtach zawarte w tekstach pochodzących z późnej starożytności ulegały zwykłym manipulacjom (zwykłym, gdyż spotykamy je w różnych epokach i różnych sytuacjach, nie jest to bynajmniej wyłączna specjalność tradycji kościelnej). Przypisywano je przede wszystkim stronie przeciwnej, szeroko też je wtedy opisywano i omawiano. Najchętniej przemilczano zaś podobne poczynania własnej grupy, pomniejszano ich rozmiary lub starano się pokazać, że były nieuchronne. Gwałty popełniane przez przeciwnika uznawano zawsze za czynnik uzasadniający użycie siły w rewanżu, na oskarżenia o stosowanie przemocy w danym miejscu i czasie odpowiadano, opisując prześladowania wszczynane przez wrogów gdzie indziej i kiedy indziej. Wszystkie te zabiegi wskazują, że przemoc była jednak źle przyjmowana przez opinię publiczną (czy przynajmniej przez część opinii publicznej), oskarżanie innowierców o sprzyjanie szatanowi nie wystarczało, by przekonać wszystkich. Niestety manipulacje dokonywane na opisach wydarzeń przez autorów późnej starożytności akceptowane są przez dzisiejszych apologetycznie nastawionych historyków Kościoła, bez cienia krytyki identyfikują się oni ze stroną ortodoksyjną i przyjmują jej wersję wydarzeń. W rezultacie gwałty pojawiają się na kartach podręczników jako sposób walki charakterystyczny dla heretyków. Gdybyśmy mieli tyleż samo utworów ariańskich co ortodoksyjnych, zapewne znaleźlibyśmy w nich tyleż samo manipulacji informacyjnych i tyleż samo szczegółowych relacji z prześladowań, jakim podlegali arianie.

Później, we fragmentach (ss. 208-221, 225-231) opisujących oba sobory Efeskie, a zwłaszcza w przypadku pierwszego, na którym potępiono wspomnianego Nestoriusza, możemy przyjrzeć się pojmowaniu kościelnej polityki przez świętego Cyryla, doktora kościoła. Na drugim soborze, zwanym w historiografii „bandyckim”, samego Cyryla wprawdzie nie było, ale „jego duch” zakrólował (protagoniście soboru kierowali się jego anatezmatami i używali jego zarówno metod jak i narzędzi). Pozostaje mi życzyć miłej lektury:

Efez I

Cyryl był postacią niezwykle skomplikowaną i trudną do oceny, po dziś dzień jest przedmiotem diametralnie różnych sądów. Nie cofał się przed gwałtami, intrygami, manipulowaniem ludźmi i informacjami. Zdolność do przebaczania nie należała do jego cnót. Oskarżano go (zapewne słusznie) o posługiwanie się zasobami pieniężnymi patriarchatu w celu zdobycia sojuszników w kręgach dworskich, gdzie szukał oparcia wśród wysoko postawionych eunuchów i bliskich cesarzowi kobiet. Czuł się dziedzicem tradycji patriarchatu aleksandryjskiego, którego pretensje do odgrywania decydującej roli na Wschodzie i wrogość do biskupa Konstantynopola dały już o sobie znać w przeszłości.[…]

Byłoby skrajnym nieporozumieniem widzieć w Cyrylu wyłącznie polityka, nie przebierającego w środkach, obojętnego na racje teologiczne. Motywy jego działania wydają się o wiele bardziej złożone. Był on człowiekiem autentycznej wiary, zgodnie z tradycją szkoły aleksandryjskiej głęboko przejętym misterium Wcielenia, które w jego przekonaniu, właśnie dlatego że było misterium, nie poddawało się filozoficznym badaniom i racjonalistycznym opisom. Choć i on, tak jak Nestoriusz, uformował się pod wpływem antycznego sposobu myślenia, był z nim związany w znacznie mniejszym stopniu, silniej natomiast odczuwał religijne potrzeby ludzi swojej epoki, podzielał ich niepokoje, lepiej je wyrażał.

Chciałabym skłonić czytelnika do takiego spojrzenia na Cyryla, które nie narzuca wyboru między wielkim teologiem, człowiekiem ogromnej pobożności, naznaczonej mistycyzmem, a księciem Kościoła, zdolnym do zręcznych intryg, wolt, a nawet zbrodni w imię interesów swego patriarchatu. Był i jednym, i drugim. Ambicja, nawet ta niepohamowana, nie wyklucza wiary. Pamiętajmy, że u schyłku starożytności, gdy sprawy metafizyczne z taką siłą angażowały wszystkich, pogan i chrześcijan wszelkich odmian, czysta żądza władzy, cynicznie zimny, instrumentalny stosunek do sfery wierzeń musiały być niezmiernie rzadkie. I wielcy, i mali czuli obecność Boga. Trzeba glebo kich przemian całej cywilizacji europejskiej, aby w XIX i XX w. pojawili się politycy manipulujący religią, nie wierzący w nic poza własnym geniuszem.[…]

Cyryl

Relację o samym soborze czyta się jak niezły kryminał, choć to przecież historia!

Minął termin 7 czerwca, wyznaczony na rozpoczęcie soboru. Wciąż brakowało legatów papieskich i grupy biskupów podległych Janowi z Antiochii, podróżujących lądem [..]

Skorzystał z tego Cyryl, który, jak pamiętamy, został egzekutorem papieskiego wyroku i któremu nieobecność antiocheńczyków była na rękę. Oni to przecież mogli być potencjalnymi obrońcami Nestoriusza i groźnymi przeciwnikami na gruncie teologicznym. Cyryl zdecydował się więc na swoisty zamach stanu. 21 czerwca zwołał posiedzenie na dzień następny. Mimo jego wielkiego autorytetu znaleźli się tacy, którzy zaprotestowali: wieczorem Cyryl otrzymał list w tej sprawie podpisany przez 68 biskupów, w tym 21 metropolitów.

Nie przejęło go to bynajmniej. Obrady zaczęły się wedle jego planu. Przybiegł przedstawiciel cesarza, komes Kandydian, protestując i błagając, aby czekać na przybycie Jana z jego biskupami. Na próżno. Grupa biskupów będących po stronie Nestoriusza jeszcze raz protestowała, ale wyrzucono ich za drzwi razem z Kandydianem. Nestoriusz nie chciał stawić się na obrady, gdyż skład soboru był w tym momencie taki, że przesądzał o wyniku głosowania. […]

Ostatecznie sobór na swym pierwszym posiedzeniu podjął decyzję wyłączającą Nestoriusza ze społeczności chrześcijańskiej. Komes Kandydian protestował, ale nie miał odwagi przeciwstawić się temu orzeczeniu czynnie. Trudno mu było stosować przemoc wobec biskupów, ponadto atmosfera w mieście była tak napięta, że podjęcie jakiejkolwiek akcji musiałoby prowadzić do zamieszek.[…]

Pod koniec czerwca (być może 27 lub 28) wreszcie przybyli do Efezu biskupi z patriarchatu antiocheńskiego z Janem na czele. Natychmiast zmienił się układ sił, sobór podzielił się na dwie części, obradujące w atmosferze niewiarygodnego zamieszania, intryg, pomówień i ulicznych tumultów. Antiochcńczycy wyklęli Cyryla i jego zwolenników (w tym także Memnona) -w odpowiedzi, po pewnym czasie, grupa wierna Cyrylowi potępiła antiocheńczyków (ale do formalnej klątwy nie doszło). Zacietrzewienie sięgnęło szczytu. Obie strony uchwaliły osobne credo. Obrady komplikowała nieobecność Teodozjusza, do którego informacje o kolejnych pociągnięciach zwaśnionych stron docierały z opóźnieniem, a który choć nie interweniował wprost w przebieg teologicznych dysput, miał na nie istotny wpływ.

Komes Kandydian, świecki dostojnik kierujący z polecenia cesarza organizacyjną stroną soboru, był przychylny antiocheńczykom, lecz niewiele mógł zdziałać. Cyryl potrafił mobilizować tłumy mieszkańców Efezu, a także posłużył się mnichami, którzy napłynęli do miasta z całej okolicy i stanowili bardzo groźne narzędzie nacisku. Manifestując hałaśliwie swoje przekonania, grożąc zebranym gwałtami, jeśli wynik obrad nie będzie po ich myśli, stali się oni nową, w porównaniu z IV w., siłą w walkach doktrynalnych. Egipski Kościół miał w tym względzie niebagatelne doświadczenia: poprzednik Cyryla, Teofil, rozstrzygał spory z przeciwnikami, wyprowadzając na ulice tłumy braci gotowych w imię prawdy nawet zabijać.[…]

Na początku sierpnia nowy komisarz cesarza, komes Jan, przywiózł list od władcy. Teodozjusz akceptował depozycję Nestoriusza, ale także Cyryla i Memnona, nawoływał do pokoju i nakazywał powrót do domów. W trakcie czytania listu cesarskiego wybuchła awantura, komes Jan uznał za niezbędne aresztowanie jej uczestników i próbował ich skłonić do porozumienia. Nic nie zyskawszy, napisał do cesarza.

W stolicy panowała atmosfera wielkiej nerwowości. Zwolennicy obu stron próbowali wpłynąć na cesarza, ponoć ludzie Cyryla pośpiesznie rozdawali prezenty w kobiecej części dworu. Przystąpili do dzieła mnisi niechętni Nestoriuszowi — olbrzymi ich tłum ze śpiewem psalmów ruszył na pałac cesarski. […]

Wkrótce na miejsce Nestoriusza wybrano (przy udziale kilku biskupów z partii Cyryla) nowego patriarchę Konstantynopola. Został nim Maksymian, zwolennik Cyryla.

Cyryl jeszcze przed otrzymaniem cesarskiego pozwolenia zdołał opuścić Efez — w Aleksandrii, gdzie witano go tryumfalnie, nikt nie byłby w stanie usunąć go z urzędu bez urządzania prawdziwej masakry, cesarz dobrze to wiedział. Władca musiał więc akceptować stan faktyczny. […]

Jeszcze barwniejszy był drugi sobór w Efezie

Rozpoczęła się ta część efeskich obrad, której przebieg najbardziej obciąża Dioskorosa ze względu na otwarte użycie siły (a nie tylko zwykłych nacisków psychologicznych, które stosowano powszechnie i przeciwko którym protestowali jedynie przegrywający). Przebieg fatalnego posiedzenia rekonstruujemy z relacji, jaka znajduje się w aktach soboru chalcedońskiego, który kasował decyzje z 449 r. […]

Dioskoros przystąpił wreszcie do najważniejszego dla siebie punktu: ataku na Flawiana i Euzebiusza z Dorylajon. Oświadczył, że w świetle decyzji efeskich, potwierdzonych teraz głosowaniem obecnych, winni oni być usunięci z zajmowanych urzędów kościelnych. Biskupi, przynajmniej znaczna ich część, nie oczekiwali takiego obrotu sprawy. […]

Flawian zawołał: „odwołuję się” („paraitoumai se”), Hilary krzyczał: „protestuję” („contradicitur”, zapisano to w aktach po łacinie). W powstałym zamieszaniu Dioskoros zwrócił się do komisarzy cesarskich, ci zaś polecili otworzyć drzwi kościoła: do wnętrza wkroczył namiestnik prowincji Azji (Efez był jej stolicą), prokonsul Proklos, a za nim żołnierze z mieczami i łańcuchami w dłoniach, mnisi Barsaumy oraz parabalanoi, pielęgniarze podlegli patriarsze Aleksandrii, ściągnięci do Efezu jako jego ochrona i grupa szturmowa. Następnie zamknięto drzwi kościoła, biskupi nie mogli go opuścić.

Uczestnicy synodu (dokładniej — niektórzy uczestnicy synodu) miotali się wewnątrz kościoła. Metropolita Efezu Stefan schował się do zakrystii, skąd pozwolono mu wyjść tylko za cenę podpisania oświadczenia, którego zażądał Dioskoros.

Dioskoros wezwał biskupów do zajęcia miejsc, zapowiedział, że powinni pisemnie wyrazić swą opinię, dodał pogróżkę pod adresem tych, którzy będą odmiennego niż on zdania, przypomniał, że teksty oświadczeń zostaną przekazane cesarzowi. [..]

Cóż więc, czy film Agora jest anty chrześcijański? A co, jeśli prawda jest anty chrześcijańska? Po której wówczas stronie staniesz, drogi chrześcijaninie?

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (9)
  • Świetny (6)
  • Niezły (1)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (3)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • RutiliusRutilius

    Historyczny Rutilius był rzymskim arystokratą, poetą i politykiem. U nas rządzi na forum i pilnuje strony technicznej strony. Ukończył teologię katolicką i... przejrzał. Teraz szuka (po amatorsku) filozoficznych uzasadnień swej wiary. Tradycja helleńska. Rutilius Martinus Vagner | Utwórz swoją wizytówkę

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


12
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics