70. Rocznica zbrodni katyńskiej w Szczecinie – tylko dla katolików?

Dziś w Szczecinie odbyła się uroczystość upamiętniająca bestialski mord na polskich oficerach, którego dopuściło się sowieckie NKWD. Spod Urzędu Miejskiego na Placu Armii Krajowej – gdzie zgromadzili się nie tylko przedstawiciele lokalnej władzy, ale także kombatanci, wojskowi, rodziny ofiar katyńskich, poczty sztandarowe szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz liczne grono prywatnych obywateli – wyruszył pochód zmierzający do nieodległego Placu Ofiar Katynia. Na owym Placu znajduje się siedziba dominikanów, a może raczej należałoby powiedzieć, że to Plac znajduje się przy siedzibie dominikanów, bo pomnik poświęcony ofiarom katyńskiej zbrodni jest wciśnięty pomiędzy dominikańską kaplicę i „duszpasterską” księgarnię — i przez to oczywiście ledwie widoczny. Po dotarciu na miejsce odbyło się… nie, wcale nie odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego, wcale nie uroczysty apel wojskowy! Odbyło się kazanie prałata Ziejewskiego i kolektywna modlitwa do Jezusa i Marii. Wówczas oddaliłem się, by zapalić papierosa, bo przecież nie będę obłudnie klepał pacierza i wzywał boga, którego nie otaczam czcią. Nie miałem także ochoty wysłuchiwać cytowanych mądrości Jana Pawła II — chciałem tam być i przeżyć uroczystość na swój sposób. Usiadłem więc na murku, by zaczekać na rozpoczęcie warty. Po przemarszu pocztów sztandarowych złożyłem kwiaty pod pomnikiem.

Poczułem się jednak wyłączony ze wspólnoty, choć przecież przyszedłem tam, by uczcić pamięć ofiar katyńskich, podobnie jak katolicy. Ale wygląda na to, że nie wszyscy obywatele mogą czuć się równie potrzebni podczas uroczystości narodowych — niektórzy muszą znosić obecność kapłanów, z których religią i nauczaniem się nie utożsamiają, mimo że czują to samo, co wszyscy zgromadzeni. I przede wszystkim mają potrzebę bycia we wspólnocie, uczestniczenia w ważnym dla Ojczyzny wydarzeniu. Tymczasem taki scenariusz obchodów prowadzi do polaryzacji społeczeństwa, powoduje rozbicie narodowej jedności. Znowu są „my katolicy” i „oni inni”. A przecież hołd ofiarom Katynia przyszli złożyć zarówno katolicy, zapewne także chrześcijanie innych obrządków, ateiści i poganie (choć nie wiem, czy nie byłem jedynym przedstawicielem tej grupy, ale to bez znaczenia) — wszyscy jednak, niezależnie od wyznania czy światopoglądu, są przecież Polakami i obywatelami Rzeczypospolitej; i wszyscy przyszli na Plac Ofiar Katynia w tym samym celu.

Zdaję sobie sprawę, że katolickie akcenty mogły być ważne dla niektórych spośród zgromadzonych, a zwłaszcza dla ludzi starszych, dla których pochód i następnie stanie przy pomniku były zapewne fizycznie wyczerpujące. Nie mogę też (i nie zamierzam) odmawiać starszemu pokoleniu możliwości pomodlenia się do boga, w którego wierzą, podobnie jak wysłuchania kaznodziei, skoro mają taką potrzebę. Ale nie widzę powodów, dla których miałoby się to nie odbyć PO rozpoczęciu warty, przemarszu pocztów i złożeniu kwiatów pod pomnikiem, czyli wszystkich istotnych elementach uroczystości. Kaplica znajduje się przecież o krok dalej i wówczas mogłaby się odbyć msza dla tych, którzy chcą w niej uczestniczyć. Ludzie starsi mogliby przy okazji usiąść i odetchnąć w nieco chłodniejszym miejscu (ponieważ działo się to w południe, było dość ciepło). Czy to nie byłoby dobre i kompromisowe rozwiązanie, nie stawiające obywateli jednego wyznania w pozycji uprzywilejowanej?

Być może moje powyższe słowa zostały wypowiedziane nie w porę z uwagi na klęskę, która dotknęła Rzeczpospolitą w ostatnich dniach, dlatego mogą zostać odebrane przez niektórych jako moje prywatne i osobnicze kaprysy. Zapewniam jednak, że powodowała mną jedynie troska o dobro publiczne, dlatego też poruszyłem kwestię, którą uważam za ważną — abyśmy faktycznie mogli być razem w tych trudnych dla Polski chwilach.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (3)
  • Świetny (0)
  • Niezły (2)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • georgigenesgeorgigenes

    Politeista wyznający bogów słowiańskich, miłośnik kultury starożytnej i języków klasycznych. Oprócz polemiki z chrześcijaństwem próbuje swych sił w twórczości literackiej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


12
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics