Od powietrza, głodu, ognia i pogan

Wierzący i niewierzący mogą być tak samo dobrymi ludźmi, ale ci pierwsi mają istotną przewagę nad drugimi. Potrafią widzieć dalej, ich horyzont sięga wieczności.

Co to jest? Wstępniak naczelnego "Gościa niedzielnego" z 8 stycznia 2012. Mogą sobie być, ale i tak są gorsi. To tak a propos nawoływań do tolerancji, zwłaszcza religijnej, które dalej przewijają się w tym numerze. Jest całostronicowy artykuł o Korei Północnej z okazji niedawnej śmierci Ukochanego Przywódcy. Jako że żadnych rozsądnych komentarzy czy analiz dotyczących przyszłości nie można wymagać, to chociaż solidarności z umęczonymi Koreańczykami z północy można się po chrześcijańskim tygodniku spodziewać. Jest? A gdzie! Jedyne co mamy, to całostronicowe wołanie "upomnijmy się o północnokoreańskich chrześcijan". Reszta niech sobie gnije w obozach i wielbi klan Kimów, byle "naszych" wypuścili.

Ale to takie dygresje luźne tylko, najbardziej urzekł mnie – jak zwykle – esej Franciszka Kucharczaka. Wymieniał ostatnio tablice rejestracyjne w samochodzie, urzędniczka zapytała czy mogą być z "trzynastką". W kościele dawał znak pokoju, usłyszał "nie na krzyż!" Jakiś ksiądz z jego parafii chciał żeby państwo młodzi przełożyli termin ślubu z piątku na jakiś inny dzień, bo w piątek post, w końcu wyperswadował im ten pomysł mówiąc: "piątek – zły początek". Przywołał też wspomnianego przeze mnie kiedyś na Portyku Naczelnego Konserwatora Instytutu Dzieł Sztuki Sakralnej, sprzedającego czyniący cuda papieski krzyżyk, o dziwo słusznie zauważając że takiego instytutu nie ma a ten krzyżyk to pic na wodę. Narzeka dalej na chrześcijan wierzących w horoskopy, reiki, tarot i szklane kule. Ale najlepsza jest konkluzja. Kto odpowiada za to, że współwyznawcy religii pana Kucharczaka wierzą w takie bzdury? POGANIE. Więc trzeba zrobić zgodnie z przytoczonym przez redaktora wersetem z Dziejów Apostolskich: "I wielu z tych co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich". Palmy, palmy książki! Wznówmy prześladowania innowierców! Może wtedy chrześcijanie skłonią swoich współwyznawców do nieinteresowania się paranauką (nauką się nie zajmą, bo księgi już spaliliśmy). W czasach kryzysów ekonomicznych najlepszym lekarstwem były pogromy Żydów, więc i w czasach kryzysu chrześcijaństwa najlepszym wyjściem będzie mordowanie nie-chrześcijan.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (7)
  • Świetny (5)
  • Niezły (0)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (2)

2 thoughts on “Od powietrza, głodu, ognia i pogan

  1. No to jest właśnie genialne podejście chrześcijan. „Akceptujcie nas, ale my nie będziemy nigdy do końca akceptowali was”. Rzeczywiście, gdyby zaczęło się nawet od „symbolicznego” palenia książek, to skończyłoby się co najmniej wyżynaniem innowierców, w duchu myśli „w końcu nasza religia jest najlepsza, więc po co inni?” Jednak zauważmy, że tak naprawdę to wszystko jest najnormalniej w świecie żałosne.

  2. „I wielu z tych co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich.”
    To już wiem skąd mieli hitlerowcy pomysł. ;D (zaznaczam, to ironia)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorze

  • feanarofeanaro

    Historyk wyznający słowiańskich bogów. Z chrześcijaństwem i jego apologetami będzie polemizował nie tylko z perspektywy historycznej.

Archiwa

W ostatnich 7 dniach


11
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics